strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
kontakt
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj
Jest to kolejny z cyklu artykułów "Survival wg. Bartosza Gorayskiego". Wszystkie teksty są chronione prawem autorskim.

WARSZTAT CZARODZIEJA OGNIA

Część 3 - wykonanie hubki

CZYM TAK NAPRAWDĘ JEST HUBA?

Nazwa hubka prawdopodobnie wywodzi się od nazwy pewnego nadrzewnego grzyba, hubiaka pospolitego (Fomes fomentarius), który jest potocznie nazywany właśnie hubą. Rośnie on drzewach, zwłaszcza na starszych, i jak niemal każdy grzyb jest pasożytem. To właśnie z hubiaków wyrabia się jedną z najlepszych naturalnych rozpałek używaną powszechnie w dawnych czasach.
A oto jak wygląda hubiak:
Hubiak może rosnąć także i na innych drzewach liściastych, i może przybierać różne nieregularne kształty. Nie zmienia to jednak faktu, że jego cechy charakterystyczne pozostają niezmienne, więc łatwo jest go rozpoznać. A oto dorodny okaz fomes fomentarius:
Huby są zazwyczaj dość mocno przyrośnięte do pni drzew na których rosną. A rosną na różnych drzewach np. na brzozach lub dębach, i do ich odcięcia polecam użyć toporka. Takie nadrzewne grzyby mają często zewnętrzną skórkę zbliżoną kolorem do kory drzewa na którym rosną. Powodują to porosty, które pokrywają dane drzewo. To że hubka, którą akurat znajdziecie jest wilgotna, wcale nie oznacza, że nie możecie jej zabrać. Można ją wysuszyć nawet po powrocie do domu - tworząc jej zapas, który będzie jak znalazł gdy zaczniecie ćwiczyć metody rozpalania ognia bez zapałek. Ja poszukuję takich grzybów również na powalonych pniach - ze względu na łatwy dostęp. Zawsze gdy jestem w lesie rozglądam się za hubami, zbieram je do późniejszego suszenia i dalszej obróbki.

Z hubami wiąże się także jedna z moich przygód na szlaku. To właśnie dla takich przygód warto się zapuszczać w leśne ostępy.
Otóż pewnego lata gdy wędrowałem za sporym stadem saren, napotkałem piękny starodrzew. Rosły tam wielkie świerki, dęby i topole. Wśród nich wypatrzyłem jedno drzewo, na którego pniu rosły niespotykanych rozmiarów huby. Postanowiłem więc, że postaram się i zabiorę jedną z nich jako niespotykany okaz przyrodniczy. Patrzyłem z pewnej odległości, ale gdy podszedłem bliżej zorientowałem się że niektóre huby rosnące na potężnym pniu są rozmiarów siedziska krzesła. Zatknąłem więc toporek za pas z tyłu i rozpocząłem wspinaczkę. Nie było z tym żadnego problemu ponieważ stawiałem stopy na kolejne huby i chwytając się gałęzi dotarłem w końcu do tej upatrzonej. Trzymając się solidnej gałęzi i stojąc jedną stopą na dużej hubie wyciągnąłem toporek i rozpocząłem pracochłonne odcinanie. Trwało to dobre pół godziny, ponieważ zależało mi na precyzji i na tym by bez potrzeby nie kaleczyć pnia. Cały trud się opłacił - zobaczcie jak duża jest moja huba
A teraz pokażę wam, jak z mniejszych już owocników hubiaka zrobić doskonałą rozpałkę, która zacznie się żarzyć nawet od iskier z krzesiwa lub od skupienia na niej promieni słonecznych za pośrednictwem soczewki szkła powiększającego.

Zebrane wcześniej huby należy suszyć, o ile nie udało się znaleźć dostatecznie ususzonych na jakimś kawałku drewna.
Następnie przy pomocy noża trzymając taki grzyb "do góry nogami" należy zacząć jego drążenie od jego spodniej strony. Tak uzyskany materiał należy starannie utrzeć na miałki proszek, i to właśnie jest wspaniała hubka. Oczywiście należy ją przechowywać w odpowiednim pojemniku tak jak to robili nasi przodkowie. Ja używam również skórzanego woreczka do złudzenia przypominającego sakiewkę.
O innych tajemnicach związanych z nadrzewnymi grzybami napiszę innym razem. Opiszę specjalnie dla Was nowicjuszy jeszcze wiele sekretów człowieka lasu, opiszę huby i ich zastosowania, sekretne techniki przetrwania o których jeszcze nie słyszeliście.
To dopiero pierwsza lekcja której Wam udzieliłem na temat sztuki niecenia ognia, przed Wami jeszcze wiele nauki, a ja będę stopniowo wtajemniczał wszystkich zainteresowanych.
Uwaga! Wyruszcie w teren na poszukiwanie nadrzewnych hub - to także może być dobra przygoda, ponieważ można je zbierać bez względu na porę roku. Ale zachowajcie ostrożność i nie wspinajcie się na drzewa bez czyjejś pomocy. Pamiętajcie: narzędzia mogą was skaleczyć lub spowodować kontuzję, więc zachowajcie ostrożność i działajcie w sposób zaplanowany i przemyślany. Sięgajcie po grzyby, które nie rosną zbyt wysoko. Często można je znaleźć na powalonych konarach i pniach więc są w zasięgu ręki.
Jeden ze sposobów przygotowania huby (Fomes fomentarius)

Oto kolejne sekrety przygotowania dobrej hubki - tym razem z grzyba.
Jak już wiecie potrzebna będzie prawdziwa huba czyli hubiak pospolity, który musi być dobrze wysuszony i kilka innych równie cennych dodatków, a mianowicie: trochę drewnianego próchna i spora garść suchych włókien traw i innego suszu.
Zacznijmy od dobrania się do wnętrza hubiaka po jego cenny miąższ. Bierzemy taki grzyb i rozłupujemy go przy pomocy noża ja znalazłem już stary okaz z powalonego spróchniałego pnia więc był kruchy ze starości i na tyle suchy by można było z niego wydobyć cenny pokruszony miąższ.
Po rozcięciu grzyba ukaże się brązowy miąższ, który trzeba wyjąć po kawałku i pozbawić ciemnych drobinek. Można ciąć kawałki hubiaka przy pomocy noża na kawałki pożądanej wielkości.
Miąższ ususzonego dużego hubiaka po wyjęciu i oczyszczeniu przypomina trochę twardą gąbkę.
To właśnie tę twardą strukturę należy rozdrobnić na małe kawałki i starannie utrzeć na pył przypominający konsystencją brązową mąkę (choć dopuszczalne są drobne grudki).
Ja do ucierania hubki używam zaimprowizowanych drewnianych żaren, po prostu ucieram proszek pomiędzy dwoma kawałkami suchego drewna. Powierzchnie trące powinny być jak najbardziej gładkie dla uzyskania jak najlepszego roztarcia. Aby uzyskać dwa kawałki drewna o powierzchni względnie gładkiej, oraz łatwej do późniejszego poprawienia, należy rozszczepić nożem drewniane polano i użyć jego wewnętrznej płaskiej powierzchni powstałej w wyniku rozszczepienia. Z jednego kawałka można wyciąć wygodny do trzymania element, a drugi kawałek można obrobić do kształtu deseczki, by leżał płasko na ziemi. W takich zaimprowizowanych żarnach można łatwo ucierać hubkę.
Innym cennym materiałem który można użyć jako namiastkę hubki jest próchno drzewne, które dość łatwo można znaleźć w starych powalonych od dawna konarach. Najlepsze pruchno to takie, które jest suche i da się rozetrzeć w palcach na miałki pył. Wiele gatunków drzew liściastych daje dobre próchno. Zobaczcie, ile dobrego pruchna kryje w sobie stare powalone drzewo.
Chętnie używam także próchna brzozowego i osikowego, ale generalną zasadą jest, by taki drzewny proszek był dobrze roztarty i suchy. Nadaje się także pył powstały na skutek ingerencji korników w konary drzew. Czasem warto zaglądać w dziuple i puste pnie starych drzew w poszukiwaniu takiego pyłu drzewnego. Można go znaleźć również pod korą suchych gałęzi i drzew iglastych.

Po zgromadzeniu już wszystkiego, co będzie nam potrzebne do rozniecenia ognia pora zabrać się do pracy. Teraz sami spróbujecie stworzyć ogień. Pewnie macie już przygotowane swoje zestawy do niecenia ognia i byliście już w lesie po hubę…


Koniec części 3 (wykonanie hubki)

Poprzednie - część 1 (teoria i schematy), część 2 (wykonanie zestawu do niecenia ognia)
Ciąg dalszy - część 4 (niecenie ognia)

E-mail do autora tekstu


do góry strony

survival_zielona_kuchnia