strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
kontakt
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj
Jest to kolejny z cyklu artykułów "Survival wg. Bartosza Gorayskiego". Wszystkie teksty są chronione prawem autorskim.

Metoda komandosów - woda z małej studni


e-mail
Czy wiecie, że organizm człowieka wytrzymuje bez wody tylko trzy dni? Po tym czasie zaczynają następować poważne zmiany w organizmie.
To właśnie ten czas należy poświęcić na pozyskanie odpowiedniej ilości wody do picia. A najlepiej uczynić to odpowiednio wcześniej, gdy tylko zauważymy, że nasze zapasy wody zaczynają się powoli kończyć. Jako nowicjusze nigdy nie dopuszczajcie do takiej sytuacji.

Kiedyś miałem okazję działać w różnych zakątkach świata i po prostu musiałem wiedzieć, jak sobie poradzić w sytuacji ucieczki i przetrwania. Wiedza o tym, jak znajdować wodę i ją pozyskiwać, jest niezbędna - podobnie jak wiedza na temat przemieszczania się skrycie przez wrogi teren. Znam wiele metod pozyskiwania wody i są to metody, o których praktycznie się nie pisze w literaturze. Pewnie dlatego, że liczba osób znających te techniki jest nieduża. Sądzę także, że liczba osób, które faktycznie używały tych metod jest jeszcze mniejsza.

Jako nowicjusze powinniście najpierw poznawać techniki podstawowe i sprawdzające się w praktyce. Bardziej zaawansowane techniki opiszę w innym artykule, zwłaszcza te, które sam z powodzeniem stosowałem i udoskonaliłem.
Zajmijmy się zagadnieniem pozyskania wody ze strumienia ponieważ pozyskanie z niego wody w sposób względnie bezpieczny i prawidłowy to nie taka prosta rzecz. Jeżeli pozostały wam puste butelki po wodzie z waszych zapasów to teraz powinniście je zabrać, ponieważ bardzo się przydadzą. Przyda się również jakaś łopatka, choć kopać można choćby i patelnią lub talerzem.
Pokażę wam kolejną używaną przez komandosów metodę, a będzie to specjalna studnia wstępnie filtrująca wodną zawiesinę. Wybieramy miejsce na brzegu oddalone od lustra wody o mniej więcej metr, lub dalej jeśli grunt jest zbyt wilgotny i zaczynamy kopać dołek. Wystarczy taki o średnicy wiadra.
Wybraną z dołka ziemię należy odkładać w jedno miejsce, po to by później użyć jej do zasypania dołka, gdy nie będzie już potrzebny.
Ważne: Woda ze strumieni przepływających przez tereny zasiedlone może być skażona chemicznie. Nawozy sztuczne wypłukiwane z pól uprawnych mogą spływać do cieków wodnych. Na dalekich odludziach ryzyko jest znacznie mniejsze. Warto przyjrzeć się mapie (jeśli się ją posiada), by określić najlepsze miejsce do czerpania wody.
Po wykopaniu dołka na odpowiednią głębokość zauważymy, że jego ściany zaczynają powoli przesiąkać wodą. Dlatego dla lepszego efektu powinniśmy wykonać w jego ścianach kilka „drenów” przy pomocy zaostrzonego kijka.
Może się zdarzyć, że pod wpływem przesączającej się wody, ścianki przy dnie dołka zaczną się obsuwać. Można temu zapobiec przez wyłożenie dna dołka np. koszulą. Na środku tak wyłożonego wykopu należy uformować małą kotlinkę do której będzie spływać woda.
Australijscy aborygeni także kopią podobne studnie w wodonośnym gruncie, lecz dna takich wykopów wykładają trawą. Gdy woda się ustoi, piją ją bezpośrednio z wnętrza takiej studni.
Pewnego razu znalazłem wodonośne grunty i wykopanie płytkiej studni, a w zasadzie dołka średnicy dużej miski, zajęło mi kilkanaście minut. W tym czasie woda już zaczęła przesiąkać do dołka. Sięgnąłem do plecaka po bawełnianą koszulę i wyłożyłem nią dno studzienki. Pomogło to na tyle, że woda gromadząca się na dnie wykopu była mniej mętna i wolna od drobnych zanieczyszczeń. Wybierałem ją kubkiem i wlewałem od razu do plastikowego kanistra. Źródełko było tak wydajne, że w przeciągu 2-3 godz. uzbierałem 10 litrów wody.
Oczywiście po zakończeniu czerpania wody wykopaną studnię należy zasypać i starannie zamaskować.
Uwaga: Nie kopcie nożem, bo można go w ten sposób stępić i uszkodzić natrafiając np. na jakiś kamień. Zastrugajcie kawałek kija i posługujcie się tym narzędziem. W terenie warto improwizować i robić potrzebne narzędzia.
Nasza studnia powoli zacznie gromadzić na dnie wodę wstępnie odsączoną z zawiesiny dzięki warstwie ziemi dzielącej studnię od strumienia, dlatego wykopana została w pewnej odległości od lustra wody.
Gdy nasza studnia napełni się wodą po raz pierwszy, okazać się może że zgromadzona w niej woda jest mętna, należy ją wtedy wybrać i wylać. Kolejne napełnienie powinno być już bardziej czyste. W razie potrzeby czynność należy powtarzać.
W momencie gdy uznamy że woda w studni jest już dość czysta wybieramy ją przy pomocy kubka (np. zaimprowizowanego z przyciętej w odpowiedni sposób butelki) i przelewamy do jakiegoś naczynia np. całej plastikowej butelki.
I tu moja rada, nigdy nie wyrzucajcie zakrętek od swoich butelek.
Jednak co zrobić, jeśli mamy mało naczyń nadających się do przenoszenia wody? Powinniśmy użyć prezerwatyw z naszej puszki survivalowej. Należy pamiętać o tym, że łatwo je uszkodzić więc wszelkie czynności związane z napełnianiem ich wodą jak i transportem do obozowiska należy wykonywać bardzo ostrożnie. Do zestawu przetrwania nie powinno się wybierać prezerwatyw o zmniejszonej grubości ścianek, powinny być to także prezerwatywy raczej pudrowane.
A oto jak powinno się ich poprawnie używać.
Prezerwatywę napełniajcie wodą dopiero po uprzednim przygotowaniu zaimprowizowanego worka jako pokrowca na ten bukłak. Aby zrobić pokrowiec weź np. koszulkę i zwiąż sznurkiem otwór na głowę oraz rękawy.
Następnie rozłóżcie tak powstały worek i wstawcie do wewnątrz napełnianą prezerwatywę .
Po napełnieniu prezerwatywy pożądaną ilością wody ostrożnie zawiążcie ją przy pomocy np. kawałka sznurowadła lub paska materiału, i bukłak jest gotowy do transportu.
Jak widzicie, taka prezerwatywa może pomieścić nawet parę litrów wody.
Zdobytą wodę należy przetransportować do obozowiska zawijając gumowy bukłak w koszulkę ze związanymi rękawami i otworem na głowę, by następnie przystąpić do czynności związanych z jej uzdatnieniem do spożycia. Takie zaimprowizowane bukłaki można przenosić nawet na znaczne odległości.
Wiecie już jak zrobić studnię która częściowo przefiltruje wodną zawiesinę. Lecz to jeszcze za mało, by pozyskana w ten sposób woda nadawała się do picia. Ponieważ taka woda wciąż może być trochę mętna - należy ją przefiltrować, by jeszcze dokładniej usunąć zawiesinę, a następnie przegotować, by zabić drobnoustroje.
Do tego celu należy skonstruować specjalny filtr z pochłaniaczem węglowym, który skutecznie usunie zanieczyszczenia. Zadanie rozpocząć należy od pozyskania węgla drzewnego, wypalając drewno drzew liściastych. Chodzi nam o czarny węgiel - nie wolno używać popiołu o jasnym zabarwieniu. Wyciągajcie z ogniska jeszcze płonące kije i starannie odłupujcie kawałki czarnego węgla np. przy pomocy toporka. Gaście go ostrożnie używając pęku zielonej trawy. Gdy nazbiera się już spora porcja węgla możemy przystąpić do konstruowania filtra.
Wykorzystamy cztery w miarę proste gałęzie, kawałki świerkowych korzeni jako sznurki lub jakieś zielone pnącza (np. chmiel), koszulkę i naczynie. Z takich materiałów zdobytych w terenie konstruujemy polowy filtr.
Przez tak przygotowany filtr należy przelać wodę, w razie potrzeby kilkakrotnie, a następnie zagotować nad ogniem. Kiedy woda się ustoi i ostygnie a ewentualny osad opadnie - można ją ostrożnie zlać do innego naczynia.

Pamiętajcie: Porcję wody należy gotować nie krócej niż siedem minut. Jeśli woda ma nieprzyjemny ziemny zapach - należy ją gotować z kilkoma kawałkami węgla drzewnego. Nie namawiam nowicjuszy do próbowania tak uzyskanej wody. To technika ostatniej szansy i stosować ją można dopiero w sytuacji zagrożenia życia na skutek posuniętego odwodnienia.

Pamiętajcie: Wybierając się na szlak zabierzcie ze sobą możliwie spory zapas wody, by nie stanąć w obliczu ryzyka odwodnienia. Choć na waszej trasie mogą być jakieś źródła wody nawet zdatnej do picia, to polegajcie raczej na swoich zapasach niemal idealnie czystej wody butelkowanej. Jeżeli natraficie na jakiś hydrant w czasie podróży, to woda zaczerpnięta z niego może zawierać metaliczny osad - taka woda nie nadaje się do picia. Jeśli odkręcicie taki kran to pozwólcie lać się wodzie dotąd aż zacznie wypływać dostatecznie czysta. Ta reguła nie dotyczy dużych silosów na deszczówkę, ponieważ ilość zebranej w nich wody jest zawsze ograniczona.
Musicie wiedzieć, że istnieje także odpowiedni sposób na picie wody. Odwodniony i bardzo spragniony człowiek najpewniej rzuci się na porcję wody i zacznie ją pić łapczywie starając się łykać jak najwięcej. Łatwo wtedy się zadławić i zwymiotować. Piszę o tym bo to bardzo częste przypadki i mają wpływ na marnowanie wody. Zbyt łapczywie wypita może po prostu zostać zwymiotowana i zmarnuje się.

Należy zawsze się opanować przed wypiciem porcji wody, sączyć ją wolno chwilę trzymając w ustach i połykać małymi łykami. Nawet jeśli nie smakuje najlepiej to powinno się myśleć o niej jak o ulubionym napoju. Jeśli posiada się dość wody, to można pokusić się o zmoczenie nią twarzy, co przez chwilę da ułudę orzeźwienia.

Uwaga! Każdą wodę pozyskaną w terenie należy traktować jako potencjalnie niebezpieczną. Zawsze gotujcie wodę zanim użyjecie jej do celów spożywczych. Pamiętajcie: Mech torfowiec zawiera naturalną jodynę, która nadaje się do uzdatniania wody. Mech to także dobry katalizator, przez który można przelać porcję wody do naczynia.
Ja stosuję w terenie także filtr warstwowy, w którym na przemian układam warstwy piasku, mchu i węgla drzewnego. Tak przefiltrowaną wodę należy przegotować i odstawić by opadł ewentualny osad. Taka woda uratować może życie, lecz nie pijcie jej, gdy nie jest to naprawdę koniecznością.
Ucząc technik pozyskiwania wody z różnych źródeł zawsze powtarzam, że woda zdobyta w taki sposób uratować może życie oddalając zagrożenie odwodnienia organizmu. Lecz często po wydostaniu się z opresji, w której musieliście stosować te techniki, potrzebna będzie konsultacja lekarska.
Kiedy trenujecie takie techniki możecie zakosztować takiej wody by przekonać się o jej smaku i stanie. Lecz nie zakładajcie, że taka woda będzie waszym jedynym napojem w czasie waszego treningu przetrwania.

E-mail do autora tekstu

do góry strony