strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
kontakt
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj
Jest to pierwszy z cyklu artykułów "Survival wg. Bartosza Gorayskiego"

Pamiętam mój zachwyt, kiedy jako mały chłopiec nauczyłem się przygotowywać zapałki, które zapalają się nawet gdy wszystko wokół jest wilgotne. Pokażę Ci jak przygotować takie zapałki i wierz mi - żadne zapałki kupione w sklepie nie będą im dorównywać. Później, jako człowiek związany ze środowiskiem militarnym, poznawałem różne inne techniki - również i takie które stosowali partyzanci. To ważne bo, takie techniki sprawdzają się w trudnych warunkach, bo właśnie do takich celów zostały stworzone.

Czym są zapałki sztormowe?
Są to specjalnie spreparowane zapałki, których wielką zaletą jest to, że nie gasną na wietrze tak szybko jak ich zwykłe odpowiedniki. Są niezwykle użyteczne w sytuacji walki o przetrwanie, jak i na każdej wyprawie w nieznane.
Również draskę do zapałek można ulepszyć i przystosować do naszych survivalowych potrzeb, lecz o tym nieco później.
Umiejętność wykonania takich zapałek to także ważny element szkolenia w sztuce przetrwania, i nie można go zlekceważyć.
Zapałki oczywiście należy spreparować jeszcze przed wyruszeniem w teren i dodać je do naszego podstawowego ekwipunku.

Potrzebować będziemy zapałek i draski. Jeżeli to możliwe - należy kupić duże pudełko zwykłych zapałek, nie tylko przez wzgląd na spory ich zapas, ale i na to że takie duże ich pudełko ma dwie duże draski na bokach. Oczywiście wykorzystamy takie draski.
Następnie potrzebować będziemy świecy, zaimprowizowanego z pokrywki od słoika i gwoździa,/B> lichtarza, kawałka drutu, kawałka folii aluminiowej, waty oraz nafty lub benzyny do zapalniczek.

A oto do czego potrzebne będą te wszystkie rzeczy:
Z pokrywki od słoika i gwoździa konstruujemy lichtarz, przebijając gwoździem środek pokrywki, tak by stał pionowo.

Następnie przecinamy świecę na pół i część z gotowym knotem oprawiamy w nasz zaimprowizowany lichtarz. By łatwiej nabić świecę na gwóźdź można go uprzednio podgrzać nad płomieniem zapałki lub zapalniczki.
Z kawałka drutu wykonać należy uchwyt z okrągłym oczkiem - będzie on uchwytem małego tygielka, w którym rozpuścisz stearynę z drugiej połowy świecy.
Z kawałka folii aluminiowej starannie formujemy małe naczynko. Dobrze jest wcześniej złożyć folię aluminiową co najmniej dwukrotnie. Podczas zaginania folii trzeba zachować ostrożność, żeby nie zrobić w nim żadnej dziury.
Następnie mocujemy uformowane naczynko w drucianą oprawkę.
Tym sposobem skonstruowaliśmy mały tygielek, w którym można teraz rozpuścić stearynę zestruganą z drugiego kawałka świecy, lecz teraz przyszedł czas by zabrać się za przygotowanie naszych zapałek do dalszej obróbki.
Należy wybrać kilka najsolidniej wyglądających zapałek, z odpowiednio dużymi główkami oraz watę.
Teraz trzeba wykonać oplot z waty mniej więcej milimetr za jej główką. Taki odpowiedniej wielkości oplot jest bardzo ważny, ponieważ będzie następnie nasączany łatwopalną substancją i zabezpieczony przed wilgocią.
Teraz należy zestrugać stearynę na drobne wiórki i umieścić w naszym tygielku. Zapalamy świecę w lichtarzu i topimy stearynowe wiórki.

Uwaga: Druciana oprawka tygielka może się nagrzewać od płomienia świecy, więc lepiej użyć kawałka materiału jako izolatora by utrzymać tygielek.
Następnie (i to jest ważna informacja) zamaczamy w stearynie jedynie główki zapałek i ostrożnie je odkładamy.
Gdy stearyna zastygnie, bierzemy pojedyncze zapałki i nasączamy oplot łatwopalną substancją (naftą lub benzyną do zapalniczek) i natychmiast zanurzamy ponownie w tygielku z ciekłą stearyną, tak by starannie pokryć nią waciany oplot i jeszcze kawałek zapałki tuż za nim.

Uwaga: Za każdym razem gdy maczasz nasączone zapałki, trzymaj zapaloną świecę z dala od tygielka. Nasączona wata na zapałkach może się zapalić od płomienia.
Takie spreparowane zapałki palą się znakomicie dając całkiem spory płomień. Do ich zalet można zaliczyć także to, iż palą się znacznie dłużej niż zwykłe zapałki dając tym samym większą szansę na rozpalenie ogniska.
Przed zapaleniem takiej sztormowej zapałki trzeba tylko zeskrobać nadmiar stearyny z jej główki np. paznokciem.

Zawsze pamiętać należy o potrzebie chowania świeżo zapalonej zapałki w dłoniach dla ochrony jej przed wiatrem. Lecz gdy po chwili rozpali się ona na dobre, mamy do dyspozycji mini-pochodnię.
Mamy już zapas własnoręcznie spreparowanych zapałek, lecz to jeszcze nie wszystko. Aby zapalić takie zapałki potrzebna jest także dobra draska - im większa tym lepsza.
Aby draska służyła nam jak najlepiej należy ją odpowiednio wzmocnić. Do tego celu potrzebować będziemy dużej draski, którą wycinamy z dużego pudełka po zapałkach (o którym pisałem już wcześniej). Potrzebować będziemy także kawałka odpowiednio przyciętej drewnianej sklejki, silnego kleju i kawałka sznurka.
Draskę należy starannie nakleić na kawałek drewnianej sklejki, przyciętej na wymiar draski. Gdy już się sklei i wyschnie, nawiercamy otwór, przez który przewlekamy kawałek sznurka i robimy z niego pętlę, mogącą służyć np. jako wieszak.

Taki survivalowy zestaw trzeba tradycyjnie przechowywać np. w małej puszce po herbacie lub cukierkach, a draskę dla ochrony przed wilgocią można zwinąć kawałek folii lub umieścić w specjalnej zapinanej foliowej torebce. Zanim jeszcze włożymy do puszki zapałki i draskę, możemy wsypać do jej wnętrza trochę surowego suchego ryżu, ponieważ to dość dobry pochłaniacz wilgoci.
Ziarenka ryżu dobrze się sprawdzą również w solniczce, zapobiegną powstawaniu bryłek soli na skutek wilgoci.

do góry strony

Podobna tematyka na www.puszczanstwo.blogspot.com.

survival_zielona_kuchnia