strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
kontakt
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj
Przepisy na: chleb, rośliny, zupy, 2. dania, potrawy jednogarnkowe, jedzenie szturmowe

Jak można - pozostając przez dłuższy czas z dala od cywilizacji, sklepów, hipermarketów, ludzi - nie pozbawiać się świeżego pieczywa? Zwyczajnie - wystarczy zabrać ze sobą mąkę i samemu upiec chleb na biwaku. To nie jest trudne!
W dawnych czasach poszukiwacze złota i traperzy polujący w dziczy na zwierzęta futerkowe schodzili do siedzib ludzkich tylko raz w roku. Mimo to nie cierpieli na brak świeżego chleba, bo umieli piec go sami. Od robionego przez nich pieczywa na zakwasie, doświadczeni traperzy byli nazywani "kwaśnymi chłopakami".

Jest mnóstwo przepisów, według których w warunkach terenowych, przy ognisku, można upiec chleb. Wszystkie opisane poniżej sposoby wypróbowałem osobiście i doszedłem przy tym do wniosku, że cały proces produkcji chleba można podzielić na dwie fazy: mieszanie (czyli zagniatanie) ciasta oraz pieczenie.

Chciałem tutaj przedstawić jakiś spójny zasób wiedzy a nie tylko kilka oderwanych przepisów. Dlatego przeanalizowałem dostępną literaturę turystyczno-survivalową i dowiedziałem się z niej, że jest kilka rodzajów ciasta chlebowego : podpłomyki i robinsonki, chleb na drożdżach, chleb robiony metodą traperską - na zakwasie, chleb na proszku do pieczenia i na popiele.
Również pieczenie można uskuteczniać na kilka sposobów - na kamieniu, na desce, na kiju, w żarze, w popiele, w garnku, na patelni i w piecu (metoda polecana w książce Raya Mearsa).

CIASTO PODPŁOMYKOWE - najprostszy, stosowany od wieków przepis. Jest to po prostu mąka wymieszana z wodą, można też dodać trochę soli. Ciasto musi mieć taką konsystencję, żeby się nie lepiło do rąk i nie rozpadało na warstwy. Przy wyrabianiu warto sobie zostawić trochę mąki na wpadek, gdyby trzeba było jej dosypać do zbyt mokrego ciasta. Gotowe ciasto podpłomykowe formujemy i pieczemy zazwyczaj na jeden z czterech sposobów:

Ciasto+woda na ''stolnicy'' Mieszanie składników Wyrabianie ciasta Podział na porcje

PIECZENIE NA KAMIENIU. W ognisku rozgrzewamy płaski kamień, a z ciasta formujemy trochę mniejsze od niego cieniutkie placuszki (taką macę). Kładziemy je na kamieniu, który można lekko posmarować tłuszczem i pieczemy aż będą kruche. Jeśli zrobimy placuszki trochę grubsze to będziemy musieli je piec z dwóch stron. Kiedy kamień ostygnie trzeba przełożyć go na świeży żar albo obsypać go nim po bokach. Trzeba jednak uważać, bo placuszki lubią się zwęglać na brzegach, jeśli żar sięga zbyt wysoko.
Inne warianty tej metody: pieczenie na ruszcie lub na patelni, należy stosować ostrożnie, ponieważ ciasto lubi się przypalać. Przy tej metodzie podpłomyki są jednak lepiej wypieczone i mogą być grubsze.

PIECZENIE NA DESCE. Tą metodę proponował Ray Mears w jednym ze swoich programów telewizyjnych: Wyciosał deskę wielkości deski do krojenia, rozgrzał ją w ognisku i położył (przykleił) na niej placek chlebowy grubości palca. Następnie trzymał ją blisko ogniska nachyloną pod skosem, żeby ciepło ogniska docierało do górnej powierzchni placka.
Tak to wyglądało w teorii - praktycznie mój placek był nie wypieczony, mimo że hajcowałem ostro.

Pieczenie podpłomyka na kamieniu

PIECZENIE WĘŻA NA PATYKU. To sposób podawany dawno temu na łamach "Świata Młodych" i "Sakwy włóczykija". Z ciasta formujemy wałek grubości palca i owijamy spiralnie na okorowanym kiju, zabezpieczając końce przed odwinięciem. Takiego węża pieczemy nad żarem obracając kij co jakiś czas i pilnując, żeby opiekał się równo na całej długości. Wąż będzie gotowy, jeśli po nakłuciu go zaostrzonym patykiem, nie pozostanie na nim ciasto.

Na zdjęciu obok widać wariant tej metody - wąż jest nawinięty na kij bez przerw miedzy zwojami.

Pieczenie węża na patyku

PIECZENIE ROBINSONKI NA KIJU. Idealny sposób dla dzieci i początkujących.
Dla każdego biesiadnika przygotowujemy kij o grubości kciuka (około 2 cm). Zeskrobujemy z jego końca (10-20 cm) korę i zaokrąglamy wszystkie krawędzie. Ciasto dzielimy na porcje trochę większe od piłeczek pingpongowych. Nakładamy je na okorowany czubek kija i rozgniatamy równą, 2-4-milimetrową, warstwą.
Robinsonkę pieczemy nad żarem, aż będzie miejscami brązowa. Po pierwszym pieczeniu przekonacie się, że robinsonkę najlepiej piec bokiem, żeby nie spalić czubka. Z kija zdejmujemy ją ruchem motocyklisty dodającego gazu. Do wnętrza tak powstałej rurki wkładamy dżem, farsz z podgrzanej i przyprawionej mielonki lub papkę z roślin jadalnych. Uwaga: Jeśli upieczona robinsonka nie chce zejść z kija, trzeba ją rozciąć wzdłuż. A potem natłuścić kij przed następnym pieczeniem. A w przyszłości zrobić ciasto mniej kleiste.

Pieczenie robinsonki na kiju
ASH CAKE (czytaj: asz kejk) - ich pieczenia nauczył nas Łukasz Łuczaj na naszym mafijnym wypadzie. Takimi "asz-kejkami" żywią się uczestnicy neohippisowskich zlotów "Rainbow". Z mąki, wody i odrobiny soli wyrabialiśmy ciasto. Z niego lepiliśmy małe placuszki mniejsze od dłoni, grubości 2-5 mm. Ciasto nie powinno się lepić. Na żarze z brzegu ogniska kładziemy jednocześnie do kilkunastu placuszków i pieczemy z obu stron. Gotowe popielanki powinny mieć lekko twardą skórkę i sprężyste wnętrze. Fragmenty skórki mogą być czarne - po oskrobaniu nadają się do jedzenia.
Żeby zmienić trochę smak ciasta - można do niego dodać posiekanych liści znalezionych w okolicy np. czosnaczek, kwiaty koniczyny, liście mniszka, rukwi, szczawiku czy stokrotki.
Pieczenie popielanek
CIASTO NA PROSZKU DO PIECZENIA. Na pół kilograma mąki wsypujemy 2 łyżeczki (czyli pół standardowej paczki) proszku do pieczenia, łyżeczkę soli, wodę - tyle ile trzeba do wyrobienia ciasta. Można do powyższych składników przed wymieszaniem dodać cukier i/lub mleko w proszku. Możemy również zamiast wody do mąki dolać mleka - chleb będzie wtedy "bułkowaty". Inny wariant to dosypanie do wnętrza ciasta suszonych owoców (np. rodzynek) lub posypanie go po wierzchu świeżymi (np. mira­belkami) lub konserwowymi owocami (np. ananasami).

CIASTO Z POPIOŁEM. Wszystko robimy jak w przepisie na ciasto z proszkiem, tylko zamiast proszku do pieczenia stosujemy biały popiół z ogniska. Ponieważ popiół, oprócz potażu, zawiera również inne pozostałości po spalonym drewnie, ciasto stanie się szarawe i będzie trochę zgrzytać w zębach. Żeby tego uniknąć, można popiół zamiast do mąki wsypać do wody, a kiedy potaż rozpuści się - przecedzić wodę np. przez ręcznik i normalnie użyć do robienia ciasta. Ponieważ popiół jest mniej wydajny od proszku do pieczenia, trzeba go dać dwu- trzy-krotnie więcej.

Jest kilka metod pieczenia obu tych ciast:

Placek na proszku do pieczenia upieczony w żarze
PIECZENIE W ŻARZE SPOSOBEM ABORYGENÓW - wypatrzone w TV i wypróbowane w terenie. Różni się trochę od pieczenia ash-kejków ze względu na wielkość placka. Rozpalamy ognisko, a kiedy żaru będzie już dużo i ziemia pod spodem będzie rozgrzana, rozgarniamy węgle aż do ziemi i popiołu. Warto je posypać trochę mąką żeby się nie przyklejały do ciasta. Na to kładziemy placki z ciasta wielkości dwóch dłoni i grubości 2-4 cm, lekko posypujemy mąką i przykrywamy żarem. W żadnym wypadku nie używamy do tego płonących gałęzi! Pieczemy chleb 30-40 minut przegarniając czasem żar, żeby sprawdzić kolor skórki i czy się gdzieś zbytnio nie przypala. Kiedy uznamy, że skórka ma dosyć, rozgarniamy żar, odwracamy placek i pieczemy z drugiej strony około 20-30 minut.

PIECZENIE W ŻARZE MOIM SPOSOBEM - Ciasto wyrabiam z mąki, proszku, wody i soli, z dodatkiem np. ziół. Proszku do pieczenia zużywam do dwóch razy więcej niż jest opisane w instrukcji. Z ciasta robię placki wielkości dłoni i grubości 5-10 mm. Z ogniska odgarniam płonące gałęzie i na pozostałym żarze układam kilka surowych placków. Piekę je z obu stron najpierw na gorącym żarze a kiedy skórka już się nie klei - przenoszę na chłodniejszy. Piekę je około 10 minut - tak długo, aż po postukaniu placem zorientuję się, że skórka jest twarda. Potem jeszcze odłamuję kawałek jednego placka żeby sprawdzić czy wnętrze też jest upieczone. Teraz już tylko zostaje oskrobanie placków z czarnej skórki (tylko miejscami). Placki najlepiej jeść od razu, np. smarując z wierzchu dżemem. Z 1/2 kg mąki i 3/4 paczki proszku wyszło mi około 8 placków, które wystarczyły na kolację dla 2 osób.

Pieczenie w żarze ogniska

PIECZENIE W GARNKU LUB MENAŻCE (NA SUCHO). Garnek nie może mieć krawędzi zawijanych do środka, jak np. polska menażka wojskowa. Lepsze będzie też naczynie stalowe niż aluminiowe, bo to ostatnie może się stopić w żarze ogniska. Dno i ścianki garnka oraz ciasto oprószamy mąką. Ciasto, nie grubsze niż 6-9 cm, wkładamy do garnka, który wstawiamy w żar (nie w ogień) i obsypujemy nim dookoła nie wyżej niż ścianki garnka. Naczynia nie przykrywamy, żeby widzieć jak skórka się rumieni. Po 30-40 minutach kijem wyciągamy garnek (bardzo gorący!), wytrząsamy chleb na trawę i jeśli potrzeba wkładamy do garnka odwrotną stroną i dopiekamy. Jeśli mamy wątpliwości, czy chleb jest w środku upieczony, trzeba sprawdzić go zaostrzonym patyczkiem.

PIECZENIE NA PATELNI LUB W GARNKU (NA TŁUSTO). Tutaj zamiast wysypywać naczynie mąką, smarujemy je tłuszczem i dodajemy też tłuszcz do ciasta. Trzeba jednak uważać, bo przy ognisku taki chleb bardzo łatwo się przypala, dlatego nie można postawić patelni bezpośrednio na żarze. Można ją za to położyć na ruszcie nad żarem. Moim zdaniem, ta metoda jest jednak lepsza do pieczenia naleśników, racuchów lub chapati, niż placków chlebowych.

Pieczenie w menażce
Powyższy tekst ukazał się w "Survivalu" (nr 7/2003), po czym został przeze mnie wielokrotnie rozszerzony i uzupełniony.

Inne pieczywa:

CHAPATI (chleb indyjski). Ciasto z małą ilością proszku do pieczenia lub całkiem bez niego, formujemy w cieniutkie placki (cieńsze od naleśników) i pieczemy z obu stron na tłustej patelni. W cieście powinny powstać duże "purchle" rozdymające miejscami ciasto. Po zdjęciu z patelni placki trzeba posmarować tłuszczem (najlepiej roztopionym masłem), żeby skórka pozostała elastyczna.

MOSKOLE - góralskie placki z mąki i ziemniaków:
Dla 2-3 osób weź 1 kilo gruli (ziemniaków), pół kilo mąki (owsianej lub innej), sól, około szklanki (lub tyle ile trzeba) kwaśnego nabiału: zsiadłego mleka, kefiru lub jogurtu.
Grule ugotuj, obierz i ugnieć. Dosyp mąkę oraz sól i dolewaj tyle nabiału, aż zagniecie się bardzo gęste ciasto. Podziel je na części i zrób z nich placki grubości około 1 cm. Smaż je na blasze, obracając je kilka razy. Podawaj na ciepło z masłem, serem, miodem i nabiałem. W wersji domowej możesz użyć teflonowej patelni bez tłuszczu.

moskole

Dodatki do chleba (nadzienie):

Do podpłomyków można dodawać liście szczawiku zajęczego lub kwiaty koniczyny.

Do chleba - suszone owoce lub rodzynki.

Napisz do autora strony

O chlebie na zakwasie, na drożdżach - napiszę później. Tymczasem zbieram relacje innych survivalowców z ich prób pieczenia:

Powrót do góry

Przepisy na: chleb, rośliny, zupy, 2. dania, potrawy jednogarnkowe, jedzenie szturmowe
Chleb upieczony na patelni Czy kształt tego chleba nie jest znajomy? Piec chlebowy z autorem strony do góry strony