strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

Przypowieść niebiblijna

Pewien człowiek - typowy, przeciętny mieszczuch - nazwijmy go Adamem, pojechał do lasu na grzyby. Adam znał się na grzybach, ale jego dotychczasowe wyjazdy na łono natury ograniczały sięe do wczasów nad jeziorem i, właśnie, grzybobrania.

Adam szukając grzybów nie zwracał uwagi na otoczenie i (jak się to czasem zdarza) zabłądził. A tutaj zaczęło się ściemniać i zaczął padać deszcz. Adam nie wiedział, w którą stronę jest parking, na którym zostawił swój samochód, Ale pomyślał że jeśli będzie szedł dostatecznie długo w jednym kierunku to dotrze do cywilizacji. Choćby tą cywilizacja miał być przystanek PKSu w środku lasu. Nie miał jak powiadomić rodziny o sytuacji, bo padła mu bateria w komórce (zapomniał ją naładować). Poza tym, dopóki się ruszał, było mu ciepło - więc szedł mimo ciemności. To był jego pierwszy błąd, bo bez latarki nie zauważył nierównosci i skręcił nogę. Dokuśtykał do jakiegoś sągu drewna i tam trzęsąc się z zimna, doczekał do rana. Próbował co prawda rozpalić ognisko, ale mokry chrust nie chciał się palić. A szukanie drewna po ciemku i ze skręconą nogą było niemożliwe.

Rano Adam znalazł jakiś kij i podpierając się nim, ruszył w drogę. Po południu głód a zwłaszcza pragnienie stały się nie do zniesienia, więc zjadł troche jagód i popił wodą ze strumienia. To był jego drugi błąd - biegunka zaczęła się po godzinie. Adam wchodził w krzaki tak często i siedział tam tak długo, że kiedy opodal przejeżdżał samochód leśniczego, nie zdążył podciągnąć spodni i "wybiec" na drogę. A biegunka odwadniała go dodatkowo. Druga noc pod gołym niebem również nie była łatwa - ognisko zgasło, kiedy skończył się chrust w zasięgu ręki...

Brudnego, zmarzniętego i odwodnionego Adama znaleźli drwale dwa dni później.

Może powiesz, że ta historyjka jest przerysowana - "Nikt nie może być aż taki głupi! Bo przecież nie ma w naszym kraju takiego lasu, z którego nie można by się wydostać, idąc przez cały dzień w jednym kierunku! A jeden dzień bez jedzenia, a nawet bez picia, to każdy wytrzyma..."
I tu się mylisz - wiedza przeciętnego człowieka o głodzie, pragnieniu i survivalu jest praktycznie zerowa. Podobnie jest z odpornością na niewygody. Bo tak naprawdę, przez pierwsze 1-2 dni, pragnienie nie jest problemem - ale ludzie zachowują się jakby to miało ich zabić. Kiedy w lutym'2006 pewien górnik został zasypany w kopalni i już do 2 dniach zaczął zjadać kartki z notesu - nie wiedział że nie mają praktycznie żadnej wartości odżywczej za to ich trawienie odwadnia organizm. Kiedy po 5 dniach dotarli do niego ratownicy - nie był wygłodzony tylko odwodniony!

Tak więc warto dowiedzieć się czegoś na temat głodu i jego wpływu na organizm ludzki.

Głodówka (definicja)

W trakcie głodówki początkowo dochodzi do spalenia zapasów glikogenu w wątrobie. Następnie spalaniu ulegają tłuszcze oraz białka. Organizm rozpoczyna syntezę glukozy na drodze glukoneogenezy, w której wykorzystywane są zgromadzone w organizmie aminokwasy. Tłuszcze ulegają procesowi spalaniu w procesie β-oksydacji. Na skutek przedłużającej się głodówki zwiększa się spalanie aminokwasów pochodzących z rozkładu białek krwi i tkanki mięśniowej. Zwiększa się znacznie ryzyko wystąpienia hipoglikemii, na którą szczególnie wrażliwa jest tkanka mózgowa. Zwiększony rozpad triacylogliceroli, wzrost stężenia wolnych kwasów tłuszczowych we krwi oraz nasilona ketogenezę, prowadzi do wzrostu stężenia ciał ketonowych, konsekwencją czego może być kwasica ketonowa.[wikipedia]

Z medycznego punktu widzenia groźnym wydaje się zwiększenie wchłaniania szkodliwych substancji w jelitach, na skutek zwolnienia perystaltyki jelit. Dodatkowo długotrwały brak pokarmu prowadzi do zaniku kosmków jelitowych, skutkiem czego jest przejściowy zespół złego wchłaniania po przywróceniu spożywania pokarmów.

Biochemia głodu ludzkim językiem

Wszystkie komórki naszego ciała nieustannie potrzebują "paliwa". Tym paliwem mogą być: glukoza (z węglowodanów), aminokwasy (z białek) i kwasy tłuszczowe. O ile np. wątroba może spalać każdy rodzaj "paliwa" o tyle mózg (komórki nerwowe) może "chodzić" tylko na glukozie. I właśnie glukoza jest tu kluczowa.

Po posiłku spożyte pokarmy są trawione w przewodzie pokarmowym - rozkładane na prostsze substancje: białka na aminokwasy, cukry złożone na cukry proste (glukozę). Krwioobieg roznosi je po organizmie i dostarcza do poszczególnych komórek. Jeśli posiłek był zrównoważony - zajmuje to około 3 godzin. Po tym czasie organizm przestawia się z "trawienia" na "korzystanie z zapasów". Glukoza w postaci glikogenu jest zmagazynowana w wątrobie i mięśniach - jej ilość wystarcza mniej więcej na dzień funkcjonowania.

W każdej komórce znajdują się złożone białka i proste aminokwasy - to jakby podręczny magazyn części zamiennych. Drugiego i trzeciego dnia głodówki organizm "przerabia" aminokwasy na glukozę i w ten sposób zasila mózg. Odbywa się to jednak kosztem "napraw" - regeneracji komórek. Najwięcej białek jest w mięśniach i dlatego to one pierwsze odczują skutki takiego "zasilania" - osłabienie.

Długotrwała "jazda" na samych białkach i aminokwasach skończyłaby się smutno - postępujący zanik mięśni może być groźny dla życia. Na szczęście po trzech dniach głodówki organizm zaczyna korzystać z głównej substancji zapasowej - tłuszczów. U przeciętnego człowieka zapasy tłuszczów sięgają około 15 kg (kobiety więcej, mężczyźni mniej). Teoretycznie, powinno to wystarczyć na 4 miesiące funkcjonowania, przy uzupełnianiu wody, witamin i minerałów.

Kiedy jednak skończą się tłuszcze - organizm wróci do spalania tego co mu pozostało - białek. Będzie zjadał sam siebie. Ale wtedy to już nie potrwa długo...

Głodówka lecznicza (własne wnioski autora)

Głodówka nie jest sposobem na stracenie kilogramów - decyduje o tym biochemia.

Tłuszcze są bardzo wydajnym "paliwem"- 9 kcal/g. Białka i węglowodany (cukry) - tylko 4 kcal/g. A na dodatek cząsteczki węglowodanów i białek są rozpuszczone w wodzie w stosunku 1:3. Dlatego spalanie glikogenu i aminokwasów w ciągu pierwszych 3 dni głodówki oznacza utratę wagi rzędu 2 kg na dobę. Jednak w fazie "zasilania" tłuszczowego (od 4 dnia) ten sam wydatek energetyczny będzie oznaczał utratę tylko 0,25 kg/d . Zgodnie z tymi samymi założeniami w ciągu 2-tygodniowej głodówki można by stracić 9 kg ale po zakończeniu głodówki organizm odbuduje zapasy aminokwasów i glikogenu i uzupełni je wodą (razem 6 kg).

Zwolennicy głodówek leczniczych twierdzą, ża kiedy organizm przestawia się na odżywianie "wewnętrzne", spala przede wszystkim to, co jest mu niepotrzebne - złogi, ogniska zapalne itp. Niestety nie udało mi się dotrzeć do materiałów (obiektywnych) potwierdzających i/lub wyjaśniających to twierdzenie.

Obiektywnie trzeba jednak stwierdzić, że:

  • Wystarczy już kilka dni głodówki czy nawet półtora dnia, żeby układ pokarmowy się oczyścił. Jeszcze skuteczniejsza będze głodówka połączona z lewatywą.
  • Żeby organizm zaczął spalać tłuszcz - głodówka musi trwać przynajmniej 4 dni. Nie licz na to, że po jednym dniu głodówki zmniejszy się obwód w pasie.
  • Ze wspomnień uczestników tygodniowych głodówek wynika, że po kilku dniach głodówki połaczonej z gimnastyka i spacerami człowiek przyzwyczaja się do uczucia głodu. Moje własne doświadczenia z głodówek to potwierdzają.

    Żywienie w warunkach pierwotnych bądź ekstremalnych

    Człowiek pierwotny żywił się zupełnie inaczej niż współczesny. Kiedy udało się coś upolować - jadł do syta i do rozpęku - opychał się na zapas. Ostatnie kęsy mięsa jadł właściwie nadpsute. Jednak potem, aż do następnego udanego polowania, przez kilka dni tylko podjadał listki i korzonki. Nie było tego wiele, ale wystarczało, żeby zapchać burczący brzuch i dostarczyć witamin. Żołądek, gdyby był całkiem nieużywany mógłby się skurczyć i po następnym polowaniu mógłby już nie zmieścić tak dużej ilości mięsa. A w dodatku pożywienie z dużą ilością błonnika ładnie czyściło kiszki.

    Ludzki organizm jest ewolucyjne przystosowany do takiego sposobu odżywiania. Jednak cywilizacja i dostępność pożywienia sprawiły że przywykliśmy do jedzenia 2-3 razy dziennie i podjadania w międzyczasie. Uczucie głodu ma podwójne podłoże: fizjologiczne (niski poziom glukozy we krwi) i psychologiczne (przyzwyczajenia). Zrób sobie kiedyś kilkudniową głodówkę a przekonasz się że przez pierwsze 2-3 dni nie odczujesz żadnego dyskomfortu poza psychicznym, który łatwo można pokonać.

    Po przeanalizowaniu relacji z dawnych wojen i różnych kryzysów można wyciągnąć wniosek, że w większości przypadków to nie głód był bezpośrednią przyczyną śmierci. Były nią różne choroby atakujące organizm człowieka kiedy jest on osłabiony i brakuje mu witamin.

    Jeśli więc znajdziesz się w sytuacji przymusowej braku pożywienia - nie panikuj: Jeśli tylko masz wodę - możesz bardzo długo przetrwać bez jedzenia. I jeszcze w tym czasie pracować nad polepszeniem swojej sytuacji, ustawiać pułapki, zbierać rośliny i owoce (witaminy) albo maszerować po pomoc.


    Jeśli przeprowadzałeś kilkudniową głodówkę - podziel się ze mną doświadczeniami. Czekam na listy.
    Napisz do autora strony

    Przy pisaniu powyższego tekstu korzystałem z własnych doświadczeń, stron internetowych:
    pl.wikipedia.org
    www.glodowka.pl
    www.twojadieta.info
    artykułu Jerzego Duszyńskiego "Głodówka - czyli biochemik o odchudzaniu" (Magazyn Gazety, 28.11.1997)
    oraz książki "Granice przystosowania"