strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

Kapelusz z pałki wodnej

Napiszę tutaj o moich zmaganiach z materią, w trakcie których chciałem wykonać kapelusz przeciwsłoneczny z liści pałki wodnej - jednego z najłatwiej dostępnych materiałów w naszej strefie klimatycznej.
Ponieważ nie natrafiłem na żadne materiały na ten temat - musiałem improwizować i sam zaprojektowałem kapelusz. Wcześniej wykonałem tylko jeden koszyczek i jedną tacę z tego materiału, więc moje doświadczenia były trochę ograniczone.

Pałka wodna jest specyficznym materiałem - pojedynczy liść wygląda jak taśma długość 1,5-2 metrów i równa szerokość na prawie całej długości (1,5-2,5 cm). Dzięki takim wymiarom liście są wymarzonym materiałem do plecenia dla począA jednocześnie liście są PROSTE. To jest ich zaleta a jednoczesnie wada - łatwo się plecie maty i pudełka ale nie można nimi "zakręcać" więc robienie okrągłego ronda kapelusza może być sporym problemem.

Suszenie liści pałki wodnej


Kapelusz "sześciokątny"

Ponieważ poprzedni kapelusz miał zbyt duże szpary, by porządnie chronić przed słońcem - wymyśliłem drugi typ kapelusz, w którym liście są nie tylko równoloległe ale również przeplatają się ze sobą. Zaś jego kształt sprawia że stabilniej trzyma się na głowie.

Stożek

  • Początek kapelusza nazwałem „stożkiem”, jednak na początku wygląda raczej jak graniastosłup – dokładnie jak narożnik sześciennego koszyczka. Przy samym wierzchołku przekrój „stożka” jest trójkątny by dopiero niżej przejść w okrąg.
  • Liście do plecenia blisko wierzchołka nie muszą być długie – wystarczy jedna średnica kapelusza + zapas na zakończenie. Powinny jednak być możliwie cienkie i płaskie. Grubsze będą się zbyt łatwo łamać.
  • Na zrobienie stożka potrzeba 30-36 liści – zależnie od wielkości głowy. Wszystkie liście należy zmoczyć w połowie np. przez owinięcie szmatą i polewanie wodą. Można je też rozłożyć płasko i zwilżać miejscowo mokrą szmatą lub gąbką. Kiedy już będą dość mokre i elastyczne warto je dodatkowo rozpłaszczyć, np. paznokciem na stole – łatwiej zniosą zginanie.
  • Pierwsze 6 liści trzeba zgiąć/załamać pod kątem prostym. Następne liście już nie powinny być łamane – wystarczy zagięcie na małym promieniu, np. na palcu. Tak przygotowane liście (wygięte lub załamane) przed użyciem powinny trochę podeschnąć.
Zdaję sobie sprawę, że wyrażenia „dość mokre” i „trochę podeschnąć” są nieprecyzyjne. Jednak nie mogę wyrażać się dokładniej. Po pierwsze dlatego, że te wartości zależą od indywidualnych warunków, w jakich wyplatasz kapelusz – temperatury i wilgotności powietrza, wilgotności i elastyczności materiału. Po drugie dlatego, że sam robię to na wyczucie – sprawdzam wilgotność i elastyczność materiału.
  • Z takich pozaginanych i prawie suchych liści należy wypleść „stożek”: wierzchołek + 3 ściany (10-12 warstw liści). Pleść należy najprostszym sposobem: góra-dół" (to znaczy: jeden górą – jeden dołem).
  • Kiedy stożek wyschnie należy docisnąć liście, zlikwidować szpary między liśćmi i obwiązać nitką jak na RYSUNKU obok.
  • Następnym krokiem jest lekkie „rozpłaszczenie” podstawy stożka. Dzięki wiązaniu stożek się nie rozpadnie, a dzięki ponownemu zwilżeniu liście się nie połamią. Samo rozpłaszczenie zrobiłem przy pomocy rolki po szerokiej taśmie klejącej obciążonej kieszonkowym słownikiem – miał odpowiedni ciężar, żeby podczas rozpłaszczania docisnąć wiązanie prawie do powierzchni stołu. Po zwilżeniu można dodatkowo rozpłaszczyć liście w miejscu przewidywanego wygięcia.
  • Po rozpłaszczeniu wystające liście utworzą krzyżującą się osnowę ronda naszego kapelusza.

Rondo

  • Z góry rozpłaszczony stożek (z zaczątkami ronda) ma kształt trójkąta. Z boków trójkąta wystaje osnowa. Teraz należy rondo poszerzyć – wplatając kolejne równoległe liście do każdego z boków trójkąta. Splot - jak poprzednio. Osnowa będzie wciąż wilgotna po rozpłaszczaniu, więc będzie ci łatwiej pleść. Całe rondo powinno ciągle leżeć na stole lub stołku. Postaraj się, żeby kolejne liście były ułożone jak najciaśniej jeden przy drugim. Warto je przy tym trochę wygiąć lub docisnąć w trakcie pracy. Sam zauważysz, że wplecione liście mają tendencję do „odsuwania się” od poprzedników – czemu zapobiega wplecenie następnego liścia.
  • Mimo ciągłego rozszerzania rondo będzie miało nadal trójkątny kształt. Wierzchołki trójkąta wyznaczają bieżący promień ronda. Kiedy już dojdziesz do wymiaru, która ci odpowiada – czas na zakończenie ronda czyli obręb. Jednak przed tym należy całe dotychczas uplecione rondo wysuszyć i ponownie docisnąć równoległe liście.

Obręb

  • Obręb rozpoczynamy tradycyjnie - od ponownego namoczenia i rozpłaszczenia przewidywanych miejsc zagięcia liści wystających z ronda. W trakcie obrębiania będziemy się starać przerobić rondo – dotychczas trójkątne – na sześciokątne lub zbliżone do koła. Bierzemy 2 skrajne liście wystające z jednego boku trójkąta i składamy je na płasko tak, żeby układały się swoją wewnętrzną stroną równolegle do tegoż boku (pod kątem 100°-120°). Wplatamy je w osnowę znanym już splotem. Te dwa liście spotkają się pośrodku boku i powinny pokrywać się na sporym kawałku. Jeśli z jakiegoś powodu będą za krótkie, żeby się spotkać – należy tu wstawić dodatkowy kawałek liścia, który je połączy (również na zakładką). Żeby wszystko wyglądało estetycznie – postaraj się tak przycinać liście, żeby ich końcówka była ukryta pod liściem osnowy. Zewnętrzna krawędź tych liści utworzy nowy bok – równoległy do starego choć nieco krótszy. Zaś krawędzie zagięcia liści utworzą z kolei całkiem nowe boki – numer 4, 5 i 6. Kolejne liście będziemy zaginać według tego samego schematu – skracając stare boki a wydłużając nowe.
  • Kiedy już nowe boki będą miały tą samą długość co stare – przystąpimy do drugiego etapu obrębiania. Liście osnowy wystające ze starych boków należy zagiąć o 180° i wpleść z powrotem w rondo – starając się wcisnąć je pod 2-3 liście wątku. Przed zaginaniem warto zmoczyć i rozpłaszczyć całą końcówkę – dzięki czemu będzie można liść wygiąć w łuk i wcisnąć z powrotem w rondo. Przed ostatecznym załamaniem osnowy warto ją dobrze ułożyć i wybrać wszystkie luzy – dzięki temu cień rzucany przez kapelusz nie będzie „dziurawy”.

Uwaga:

Kapelusz przedstawiony na zdjęciach nie jest funkcjonalny - to tylko "studium konstrukcyjne" (stożek ma tylko 6 rzędów liści zamiast 10-12). Wypróbowałem jednak na nim wszystkie techniki i w lecie zrobię coś, co będę nosił na głowie.
Kapelusz "sześciokątny" ma jeszcze jedna przewagę nad "wietnamskim": Nie trzeba do niego robić żadnych sznurków, przez to wykonanie kapelusza jest mniej pracochłonne.

Po wszystkim jednak udało mi się znaleźć w internecie kapelusz z liści pałki wodnej: www.wildwoodsurvival.com. Wyraźnie jest robiony z pałki wąskolistnej i jakoś "wykręcany" na rondzie. Może wiesz jak? To zadanie dla mnie na jesień 2007.

Kapelusz "wietnamski"

Pierwszy wykonałem kapelusz w kształcie wietnamskiego "Non La", ale po wyschnięciu liście się skurczyły, powstały szpary między liśćmi i kapelusz zrobił się bardziej przewiewny. Jednak nie był on tym, co chciałem osiągnąć - pełną osłoną przed słońcem i może przed deszczem. Jeśli Ci to nie przeszkadza - podaję przepis na polskie "Non La":




Na skróty po stronie:
do góry strony