strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

Cześć.

Pod wpływem artykułu o pokonywaniu przeszkód wodnych za pomocą tyczki, zamieszczonego na stronie podjąłem własne próby opanowania tej sztuki.

Wyciąłem młodą brzózkę o długości 385 cm, średnicy u dołu Ø1 = 6cm i średnicy na górze Ø2 = 4 cm. (ważę ok. 75 kg, przy wzroście 186 cm). Następnie znalazłem w pobliżu domu starą transzeję o dogodnych brzegach, głębokości ok. 70-80cm, odległości krawędzi ok. 300cm i miękkim, piaszczystym dnie.

Po krótkiej rozgrzewce i kilku pierwszych próbach znalazłem dużą przyjemność w łagodnym lataniu z brzegu na brzeg.
Zauważyłem, ze skoki są tym łatwiejsze i mają większy zasięg im głębszy jest pokonywany wykop.

Niestety po kilku dalszych skokach moja tyczka złamała się na wysokości 165 cm w miejscu o średnicy Ø3 = 5 cm.
Przydał się, więc staranny wybór miejsca doświadczeń, rozgrzewka, umiejętność padów… gruba czapka, ponieważ po utracie oparcia na rękach moje ciało dokonało dalszego obrotu nogami w górę i wylądowałem na dnie transzei na łopatkach, karku i potylicy.

Przyznam, że było to cokolwiek zaskakujące doświadczenie i chwilę poleżałem sobie zanim do mnie dotarł przebieg zdarzeń.

Nie neguję przedstawionej metody pokonywania przeszkód terenowych. Niemniej, pomny swojego świeżego doświadczenia, polecałbym wszystkim zwrócenie szczególnej uwagi na dobór używanej tyczki.

Pozdrawiam.

Jacek Drabarczyk

survival_zielona_kuchnia