strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

Dawno temu (jeszcze w XX wieku) wpadłem na pomysł noclegu "w koronach drzew", jednak nigdy go nie zrealizowałem. Dopiero w 2009 roku podobny pomysł zrealizował i opisał jeden z czytelników mojej strony:

Nocleg na drzewie

Autorem poniższego tekstu jest Łukasz Tulej "Tooley". Jednak mam nadzieję, że znajdą się jeszcze inni amatorzy spania na wysokości i napiszą o swoich doświadczeniach.

Ostatnio wybrałem się z kumplem na spływ kajakowy Bugiem (Niemirów - Nur). Z założenia miała to być podróż nie wymagająca wielkich nakładów finansowych, a co za tym idzie minimalna ilość sprzętu i prowiantu - taki mały sprawdzian umiejętności przetrwania, obcowanie z naturą. Rejony spływu przepiękne, choc z żalem stwierdzam, że w Polsce coraz mniej jest miejsc odciętych od cywilizacji. O samym kajakowaniu nie będę się rozpisywał - wiadomo, wiosło w dłoń i pompujesz parę godzin.

Początkowo zakładaliśmy użycie namiotów lub spanie na ziemi, ale świadomość możliwości spotkania dzika lub borsuka trochę ostudziła te zapędy. Jak czytam o survivalowcach kichających na takie zagrożenia… Niech na twojej drodze pojawi się zawzięty borsuk/dzik/pies chory na wściekliznę lub zachowujący się równie irracjonalnie - butem, kijem lub nożem go nie odpędzisz. [Ostatnio szwedając się po puszczy Kampinoskiej spotkałem wiewiórkę(!), która w dzikim szale szarżowała na mnie(!) - głupia mała wiewióreczka, pewnie zarażona wścieklizną, uświadomiła mnie jak człowiek z miasta jest bezsilny w kontakcie ze zwierzyną. Wiadomo, mogłem zgnieść ją butem, czy potraktować kijem, ale nie w tym rzecz - chodzi o to że dzikie stworzenie powinno uciekać od Ciebie, a nie atakować bez powodu…]

Testowanie hamaka

Obóz postanowiliśmy założyć nad powierzchnią ziemi, tak aby leśna fauna miała utrudnione zadanie. Najpierw trzeba było znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie drzewa rosły w odpowiedniej konfiguracji - stanowiły wierzchołki trójkąta równoramiennego, oraz możliwe było wspięcie się po nich na odpowiednią wysokość. Pomiedzy drzewami, na wysokości około 3m zawiesiliśmy hamaki. Pół metra nad hamakami wyżej zawiesiliśmy liny asekuracyjne umożliwiające zajęcie miejsca noclegowego oraz stanowiące stelaż dla płachty 5x3m, która dała nam schronienie przed deszczem. Założenie obozu trwało około 10-15 minut.

Jeśli wszystko zostanie właściwie przymocowane to obóz wytrzyma ostrą burzę, silny wiatr, ulewny deszcz. Należy pamiętać o ukształtowaniu wszystkiego tak, by nadmiar wody spływał, a wiatr nie podniósł brezentu bardziej niż byśmy tego chcieli. W lesie wiatr rozbijają drzewa, więc jeśli nie będzie trąby powietrznej to nic nam nie grozi. Złożenie obozu i gotowość do wymarszu: mniej niż 10 minut.

Pamietać należy jednak, że taki sposób obozowania wymaga od uczestników odpowiedniej sprawności fizycznej: Po dniu podróży należy wspiąć się na drzewa, naprężyć liny i brezent, sprawdzić wszystko zajmując na chwilę miejsca noclegowe, wspiąć się z resztą sprzetu i rozlokować go tak aby wszystko było pod ręką. Gdy przyjdzie czas na dobranoc, ogarnąć wszystko co na ziemi, załatwić potrzeby fizjologiczne, wejść do śpiwora i gotowe.

Ważne: Rozłożenie obozu i wejście do hamaka wymaga pewnego wysiłku. Ręce cały czas pracują. Jeśli 'na sucho' nie podciągniesz się kilka razy, lub też wymyk stanowi dla Ciebie poważne wyzwanie - nie polecam tej metody, w przeciwnym wypadku - ubaw po pachy i komfort spania.

Dorzucam Ci jeszcze fotki filtra węglowego i wyniki filtracji wody z Bugu (mętna, niosąca biologiczne zanieczyszczenia, nieprzyjemny zapach i posmak).

Filtr węglowy Woda po filtrowaniu

Pozdrawiam
Łukasz Tulej

listy patentów