strona główna survival patenty rośliny jadalne i użytkowe, galeria tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki nowości zrób to sam filmy i programy, aktualnie w TV sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć? jedzenie o autorze umiejętności podstawowe i zaawansow. spis treści, słownik, szukaj
Napisz do autora strony

Nóż jest podstawowym narzędziem każdego survivalowca. Trudno sobie wyobrazić bez niego jakąkolwiek pracę w terenie. Noże to "temat rzeka" i są lepsi specjaliści ode mnie w tej dziedzinie, i dlatego ograniczę się tylko do uwag na temat kilku "ostrzy" których używałem.
noże, scyzoryki, toporki, maczety, saperki, multitool,


NOŻE (nie składane) i tak mocne, że można nimi rąbać drzewa (ale nie są w tym najlepsze).

  • Finka "harcerska" - obecnie jest to seryjna tandeta z kiepskiej stali.
  • Bagnet od Mausera - dobry do rąbania chrustu i otwierania puszek. Ma jednak zbyt grube ostrze, żeby je dobrze naostrzyć.
  • Bagnet od "kałasza" - kiepska stal, grube niesymetryczne ostrze, którego nie można naostrzyć, ciężka pochwa a rękojeść przy próbie rąbania kaleczy dłoń.
  • Noże hiszpańskie - ciężka metalowa rękojeść męczy rękę przy rąbaniu, piła na grzbiecie (zęby w jednym rzędzie) nie nadaje się do piłowania drewna. Zdarzyło mi się, że w nowiutkim nożu po czwartym uderzeniu w kij wypadło ostrze - ścięły się aluminiowe nity.
  • Noże survivalowe typu "Rambo" z pojemnikiem wewnątrz rękojeści - Mocowanie ostrza "na śrubę" osłabia nóż - śruba może się poluzować lub odłamać kawał rękojeści już przy pierwszym rąbaniu chrustu. No i kompas w rękojeści szybko się psuje od wstrząsów. Jest też produkowany nóż zrobiony z jednego kawałka stali - i to jest lepsze rozwiązanie. Jednak osobiście uważam, że zestaw przetrwania zawarty w takiej rękojeści jest zbyt ubogi.
  • Noże bojowe - teoretycznie uniwersalne ale do wygodnego rąbania są za lekkie, a do precyzyjnych robót ciut za długie. Jednak, gdybym miał zabrać tylko JEDEN nóż - wybrałbym taki. Tylko uważaj na podróbki i pamiętaj, że stal nierdzewna nie zawsze oznacza najlepszą.
  • Samoróbki - jeśli tylko ktoś ma możliwości, niech próbuje je robić. Takie eksperymenty są o wiele tańsze niż kupowanie kolejnych noży.
  • Noże zastępcze - Kiedyś moi znajomi z braku noża otworzyli konserwę klamrą od pasa a pokroili ją DDR-owskim kompasem. Sam otworzyłem puszkę metalowym płaskownikiem wystającym z ziemi. Kiedy w sytuacji awaryjnej zabraknie noża warto pomyśleć o wykonaniu jakiejś prowizorki. Nie znam się (na razie!) na obróbce krzemienia więc o niej nie napiszę. Ale w naszym świecie skażonym cywilizacją nawet w dalekich lasach można znaleźć kawałki metalu wyrzucone razem z innym śmieciem. Przy odrobinie cierpliwości można metodą tarcia o kamienie zrobić prowizoryczny nóż. To dopiero będzie PRZETRWANIE!

SCYZORYKI - małe składane. Mają po kilka użytecznych ostrzy.

  • Scyzoryki monterskie i ogrodnicze: dobre, proste i TANIE. Mogą zardzewieć ale ostrze będą trzymać!
  • Polskie "Gerlachy" - myśliwskie lub rybackie: dobre i solidne. Chociaż nie tak wystrzałowe jak szwajcarskie.
  • Opinel - porządna stal i najprostsza konstrukcja, w której nie ma się co popsuć. Jedno ostrze, drewniana rękojeść i blokada. Uwaga - kiedy drewno rękojeści namoknie, mogą być problemy z otwarciem scyzoryka. Wystarczy wysuszyć scyzoryk lub wcześniej zaimpregnować drewnianą rękojeść olejem lnianym.
  • "Szwajcar" - czyli scyzoryk marki Victorinox - mam, używam i chwalę sobie. Wybieram jednak wersję z mniejszą ilością bajerów, ale z porządną blokadą głównego ostrza. To jest mój typ noża survivalowego, bo nie muszę nim nikomu podrzynać gardła, gałęzie obcinam piłką a chrust łamię na kolanie. Mniejszego ostrza używam jak skalpela - do precyzyjnych robót. Pęseta jest niezastąpiona przy wyciąganiu kleszczy!
  • PODRÓBKI - nie warto sobie nimi zawracać głowy. Może i są tanie, ale mogą się rozpaść już na pierwszym biwaku. Stal jest tak kiepska, że nawet nie da się jej dobrze naostrzyć.
  • Scyzoryk warto przywiązać sznurkiem lub nosić w pochewce na pasie. Z kieszeni spodni może łatwo wypaść.
Jak wybrać nóż:

Przeanalizuj, jakie czynności na wypadach zawsze wykonujesz nożem, jakie wykonujesz rzadziej, jakie tylko przewidujesz. Zastanów się czy na pewno musisz to robić nożem?
A potem wybierz, kierując się funkcjonalnością a nie wyglądem.


A jeśli to, co napisałem wcześniej jeszcze Ci nie wystarcza?

Zbyt często początkujący entuzjaści survivalu kupują sobie duży nóż za małe pieniądze ("nóż prawdziwego komandosa" itp.). Potem noszą taki kawał złomu, którego nawet nie można naostrzyć a używanie grozi skaleczeniem. Tylko po to, by po roku wrzucić go na dno szuflady i kupić coś porządnego.
To już lepiej kup sobie scyzoryk z blokadą (Victrorinox lub Opinel) i UŻYWAJ GO przez rok. Po roku działań survivalowych sam już będziesz potrafił ocenić, co Ci jest potrzebne. A jeśli się okaże że survival nie jest dla ciebie - nic straconego, bo możesz używać scyzoryka również w normalnym "cywilizowanym" życiu.
Nie stać cię na taki scyzoryk? To nie kupuj nic! Weź zwyczajny nóż kuchenny czy nawet stołowy, naostrz go porządnie i używaj. Używając go nabierzesz doświadczenia i zbierzesz potrzebne pieniądze.


TOPORKI służą do rąbania grubszego drewna i wbijania np. gwoździ. Trzeba pamiętać że zasada przy rąbaniu jest następująca: jak największa masa ze środkiem ciężkości jak najdalej od ręki - wtedy rąbanie będzie najskuteczniejsze. No i trzonek (uchwyt) nie może być okrągły bo będzie się obracał w dłoni.

  • Obsadzanie drewnianego trzonka w obuchu jest sztuką i warto ją opanować przed wyjazdem. Wtedy w terenie sam możesz sobie zrobić trzonek. Spotyka się toporki, w których, zamiast klina do obsadzenia używa się żywicy. Niezłe rozwiązanie, ale tylko do czasu, aż się popsuje trzonek - wtedy, żeby go wymienić trzeba będzie wydłubać żywicę młotkiem i dłutem.
  • Toporek składany szybko się rozsypie.
  • Toporek z blaszanym obuchem i metalową rurką zamiast trzonka? - jakiś dziwny ersatz. Przecież trzonek bedzie cięższy od obucha!
  • Toporek z plastikowym trzonkiem. Oryginalny "Fiskars" będzie lekki i solidny, ale i drogi. No i w razie złamania trzonka w terenie nie mamy szans go naprawić.
  • Toporek z metalowym trzonkiem (jak na zdjęciu) - rozkład masy jest gorszy niż przy drewnianym ale trzonek jest nie do złamania!

MACZETY - przy konstruowaniu obowiązuje zasada rąbania jak przy toporku, dochodzi jeszcze kwestia odporności ostrza na wyginanie boczne.

  • Maczeta dżunglowa - dobra do cięcia lian i bambusów. U nas jest za długa, za lekka i za wiotka.
  • Noże bojowe - dobre, ale na krótko. Przy dłuższym rąbaniu ręka bardzo się męczy.
  • Kukri lub parang - przez swój kształt rozłożenie masy mają lepsze niż przy normalnym nożu bojowym.
  • Długie ostrze maczety ma przewagę nad toporkiem (łatwiej trafić w drzewo) mimo że rozkład masy jest gorszy.
  • Z moich doświadczeń wynika, że optymalną długością ostrza maczety do używania w polskich warunkach jest 30 cm. Grubość ostrza 4-6 mm.

SAPERKA - to nie nóż ale gdzieś przecież musiałem ją umieścić. A jak się uprzeć, to też może służyć do rąbania.
Jeśli nie planujesz założyć stałego obozu, saperka raczej nie będzie ci potrzebna. Przy dłuższym obozowaniu kilku osób w jednym miejscu, warto wykopać chociaż dołek latrynowy i po każdym użyciu przysypać warstwą ziemi. Albo zbudować piec? A do tego saperka się przyda.

  • Składane saperki - Amerykanie ich używają. Ale i u nich zawias jest najsłabszym elementem. Przed kupnem warto się zastanowić, czy saperka wytrzyma nasz sposób używania. I czy chcemy mieć sprzęt, który będzie służył wyłącznie do kopania?
  • Łopatka ogrodnicza - mała, lekka i prosta. Ziemianki może nia nie wykopiesz ale piec ziemny kopie się nią lepiej niż saperką. Jeśli jednak myślisz o wykopywaniu korzeni jadalnych na dużą skalę to wybierz coś większego.

MULTITOOL - czyli wielonarzędzie lub narzędzie wielofunkcyjne
Zasadniczo są to składane szczypce połączone z różnymi ostrzami, śrubokrętami, kluczami i otwieraczami. W dzikiej przyrodzie "tool" jest mało przydatny ale np. w pociągu, autobusie, na rowerze lub w schronisku (wszędzie tam gdzie jest metal i technika) bywa nieoceniony. Oto kilka rzeczy, które zrobiłem swoim multitool-em:

  • naprawa wyrwanej zawleczki w plecaku ze stelażem
  • zamknięcie uszkodzonego "niezamykalnego" okna w pociągu
  • otwieranie zablokowanych drzwi i okien w pociągach
  • naprawa rowerowego błotnika i regulacja siodełka na wycieczce w Chorwacji (rowery były wynajęte na miejscu)
  • naprawa cieknącego kranu i zepsutej lampki na noclegu
  • naprawa zaciętego ksero
  • podniesienie pokrywy od studzienki kanalizacyjnej


noże, scyzoryki, toporki, maczety, saperki, multitool.

Zewnętrzne linki na ten temat: www.puszczanstwo.blogspot.com