strona główna survival patenty rośliny jadalne i użytkowe, galeria tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki nowości zrób to sam filmy i programy, aktualnie w TV sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć? jedzenie o autorze umiejętności podstawowe i zaawansow. spis treści, słownik, szukaj
Napisz do autora strony

Parę osób przysłało mi swoje pomysły na ułatwienie sobie życia w terenie, ulepszenia posiadanego sprzętu. Każdy z tych patentów to za mało, żeby zakładać osobny rozdział, więc wrzucam je do wspólnego worka. Opisane tu pomysły mogą być podobne lub kontrowersyjne w stosunku do innych na tej stronie - wynikają jednak z doświadczenia opisujących je ludzi.


UBRANIE - nocleg - narzędzia - sprzęt - higiena - jedzenie - inne patenty

Jeśli latem pływasz kajakiem...

...powinieneś zaopatrzyć się w szorty z polaru, ze skośnie ściętymi nogawicami.
Wilgoć zazwyczaj panująca na siodełku mniej doskwiera niż w kąpielówkach lub innym ubraniu, a mokre szorty skutecznie odprowadzają wodę po wyjściu z kajaka. Okolice siedzenia i krocza są suche i ciepłe, a mokre końcówki nogawic można wykręcić bez rozbierania.
By Jacek


Kaptur przeciwsłoneczny.

Z prostokątnego kawałka materiału uszyłem prosty kaptur i przyszyłem go do koszuli. Wewnątrz, na wysokości skroni przyszyłem gumę przekładaną pod brodą.
Kaptur chroni głowę i kark przed słońcem, przed insektami wpadającymi za kołnierz i jednocześnie, trzymając się skutecznie na głowie, zapewnia wentylację.
Warto na wędrówkę zabrać też bawełniane rękawiczki chroniące wierzch dłoni i palce przed słońcem.
By Jacek


Pasek piersiowy kurtki.

Pozwala zapiąć każdą kurtkę jak pelerynę. Jakie są zalety takiej możliwości? Ciągła i precyzyjna termoregulacja.

  1. Siedząc przy ognisku np. na plecaku, tworzysz za plecami ekran odbijający ciepło ogniska.
  2. Idąc z plecakiem, możesz zarzucać kurtkę na plecak przy podejściach i zakładać ją z tyłu na przód przy zejściach bez zatrzymywania i zdejmowania plecaka.
  3. Idąc przy silnym wietrze możesz osłaniać się od strony wiatru i jednocześnie nie przegrzewać się.
  4. Jadąc rowerem możesz osłonić ręce i piersi przed pędem powietrza zachowując chłodzenie pleców konieczne przy wysiłku.

Jak to zrobić? Można przyszyć paski z plastikową sprzączką zatrzaskową.
Jeśli nie chcesz naruszać powierzchni materiału ze względu na nieprzemakalność (np. Gore Tex), to możesz użyć zapięć zaciskowych stosowanych przy szelkach. Jeśli kurtka jest zapinana na guziki lub zatrzaski, to wystarczy użyć paska z właściwymi zapięciami, pasującymi do zapięć kurtki.
By Jacek


ubranie - NOCLEG - narzędzia - sprzęt - higiena - jedzenie - inne patenty

Nocleg na drzewie

By Tooley


Płaszcz-pałatka bez masztu

Właściwie od wczesnej wiosny do późnej jesieni nie jest Ci potrzebny namiot. Jeśli zdarzy Ci się użyć tradycyjnej wojskowej płaszcz-pałatki brezentowej, to możesz stanąć przed problemem ustawienia jej pojedynczo. Można zrobić w jej szczycie otwór, obszywając dużą metalową podkładkę przy pomocy drutu miedzianego. Można też włożyć kamień, szyszkę, kasztan itp. w górna zakładkę peleryny i ścisło zawiązać ją cienka linką. Jeśli wiążesz szczyt takiego zadaszenia do drzewa to warto zawiązać na niej dodatkową pętelkę – frędzel, aby woda spływająca z drzewa skapywała obok, a nie pod zadaszenie. U dołu warto przywiązać krótkie pętle i założyć je na patyki wbite w ziemie zamiast śledzi. Najwygodniej wbijać je przy pomocy „młotka” z grubej gałęzi (ok. 60 cm długości) trzymanej za cieńszy koniec.
By Jacek


Rozkładanie namiotu typu igloo po ciemku.

Sprawność rozkładania i zwijania biwaku może w trudnych warunkach pogodowych zaważyć o bezpieczeństwie. Namawiam, więc zazwyczaj do ciągłych prób bicia własnych rekordów szybkości w tej dziedzinie.
Przydała mi się również kiedyś umiejętność wykonywania wszystkich czynności bez latarki, po omacku. Z takich doświadczeń i z takiego podejścia wynika kilka moich pomysłów modyfikacji posiadanego namiotu: Zimą używam namiotu typu igloo, ze względu na możliwość rozbicia go bez szpilek. Jego dwa pałąki krzyżują się w połowie długości we wspólnej szlufce na szczycie kopuły. Zaznaczyłem ją dodatkowo przywiązaną tasiemką, a środek prętów stelaża owinąłem kilkakrotnie taśma samoprzylepną. Oba oznaczenia daje się wyczuć nawet w rękawicach.
Można też znacząco skrócić czas spinania prętów stelaża. Jeśli zacznę składanie od właściwej strony, to wystarczy pionowo podnosić kolejne segmenty pręta, a kolejne następne same (dzięki gumkom łączącym) będą lokować się w mufach segmentów podnoszonych. Pierwszy musi być podniesiony w górę segment z mufą na łączeniu (tzw. końcówka żeńska). Warto, więc go również owinąć kilkakrotnie taśma samoprzylepną. Nie muszę wówczas celować prętem w mufę, a jedynie podnieść stelaż szybko w górę. Warto zmierzyć czas stoperem lub zrobić z kimś wyścig.
By Jacek


Składana karimata.

Znają ja zapewne militaryści, ponieważ pozostaje na wyposażeniu Budeswehry (tzw. wafel). Znana jest też plażowiczom, choć składana w większy format. Nie trzeba jednak wydawać pieniędzy na specjalny, gotowy produkt.
Każdą karimatę można bez obawy złożyć w poprzek uzyskując pakunek o wymiarach ok. 30 x 60 x 5 cm. Do tego łatwo uszyć zwykłą prostokątną "powłoczkę" zaopatrzoną na krawędziach w szlufki do przewlekania bocznych pasów kompresyjnych plecaka, co pozwoli przypinać ją na tylnej ścianie plecaka. Klapę zapinam na wierzchu pakunku, przeprowadzając pasy z jego boków. Po 8 sezonach używania tak złożonej karimaty i nie zaobserwowałem osłabienia jej wytrzymałości w miejscach zagięcia. Jakie są zalety takiego pomysłu?

  1. Karimata przypięta z tyłu plecaka, w przeciwieństwie do ciężkich plecaków patrolowych, umieszczonych w tym miejscu nie zmienia niekorzystnie rozkładu niesionego ciężaru.
  2. Jest schowana za plecakiem i chroniona przed gałęziami w czasie „chaszczowania".
  3. Nie zwiększa szerokości plecaka, co może być ważne np. w korytarzu pociągu lub autobusu.
  4. Pozwala położyć plecak płasko, szelkami do góry, aby wysuszyć mokre „plecy” plecaka lub na nim usiąść.
  5. Łatwo go odpiąć i usiąść na postoju, w kajaku czy pontonie.
  6. Taki pakunek chroni plecak przed ubrudzeniem, a sam pokrowiec jest łatwiejszy do uprania.

Uwaga! Szlufki powinny mieć szerokość pozwalającą na przełożenie pasa wraz z klamrą.
By Jacek


Śpiwór – śpioszek

Jeśli nie boisz się nieco bardziej złożonego szycia, to proponuję Ci zrobienie śpiwora – śpioszka z otworami na ręce, zapinanymi na suwaki. Rano, leżąc jeszcze w śpiworze szczelnie otulającym głowę i szyję, możesz rozpalić ognisko, zagotować herbatę i dopiero wtedy wstać do marszu. Towarzysze wędrówki będą Cię błogosławić za pobudkę ciepłem ognia. W moim przypadku, przeróbka wymagała odcięcia boków fabrycznego kaptura, zeszycia worka śpiwora na ramionach i przyszycia odciętych boków kaptura na piersi, pod brodą. Oczywiście rozciąłem również śpiwór z boku na długości ok 25cm i wszyłem suwak. Nie jest to jednak łatwe i wymaga dużo pracy. Sam niechętnie zabieram się do podobnej przeróbki pozostałych posiadanych przeze mnie śpiworów.
By Jacek


ubranie - nocleg - NARZĘDZIA - sprzęt - higiena - jedzenie - inne patenty

Improwizowany łuk

Dobry łuk jest bardzo trudny do zrobienia. Gałąź powinna być właściwie wybrana, wstępnie nadcięta, podsuszona, następnie wycięta zimą i wysuszona przez co najmniej jeden rok. Przez ten czas minie każda sytuacja przetrwaniowa. Niemniej więźniowie obozów w Rosji Radzieckiej polowali czasem na szczury z łuków wykonanych z gałęzi.

  1. Asymetryczny łuk z pojedynczej gałęzi.
    Wystarczy naciąć końcówki i założyć cięciwę. Może być wykonana nawet z taśmy do spinania gazet, a po skręceniu przybierze właściwy, okrągły przekrój. Jej długość reguluje się przez skręcanie. Z takiego łuku strzela się podobnie jak z łuku japońskiego, trzymając go w odległości ok. 1/3 od grubszego końca, znajdującego się u dołu.
    Jeśli gałąź będzie bardzo gruba i długa - pojawi się konieczność naciągania cięciwy kciukiem do ucha. Warto zrobić sobie zekier (pierścień na kciuk) lub rękawicę łuczniczą. Można też owinąć kciuk i nadgarstek solidna taśmą.
  2. Jeśli mamy czas, siłę i ambicję, to możemy zrobić coś bardziej skomplikowanego i mocniejszego, choć nadal asymetrycznego: Dwie, w miarę możliwości równe gałęzie, mocno owijamy sznurkiem. Następnie, łączymy końce takiego łuku sznurkiem prowadzonym kilkakrotnie po stronie wypukłej. Skręcamy je przy pomocy krótkiej listewki, wywołując wstępne „utwardzenie” łuku. Zakładamy cięciwę. W miarę używania stopniowo podkręcamy powstały powróz, utwardzając łuk. Jest to sposób stosowany przez ludy dalekiej północy, które nie cierpią na nadmiar drewna wysokiej jakości.
  3. Jeśli bardzo jesteśmy przywiązani do łuków symetrycznych, to możemy dwie podobne gałęzie związać grubszymi końcami ze sobą, tak aby zachodziły na siebie na ok. 1/3 długości.

    Sytuacje wymagające uzbrojenia mogą zdarzyć się częściej w pobliżu ludzi niż w lesie. Można wtedy użyć innych materiałów:
  4. Łuk z prętów włókna szklanego.
    Do układania kabli telefonicznych używa się często tzw. "wędki" [lub "tyczki" - przyp. BJ] z włókna szklanego. Przy wykopach można czasem znaleźć kawałki uszkodzonej "wędki". Kilka takich prętów wystarczy owinąć taśma samoprzylepną. Cięciwę zakończoną pętlami wciskamy pomiędzy pręty po założeniu na nie pętli. Mój łuk wykonany z 4 prętów o różnej długości ma zasięg do 100m.
  5. Łuk z rury poliamidowej (PA)
    Nie wymaga zbyt wiele opisu. Sugerowałbym tylko wypalenie rozgrzanym drutem otworów na końcach i przełożenie przez nie pętli zakładanych następnie na końcówki.

Znacznie większym problemem niż budowa łuku okazało się zrobienie dobrych strzał. Strzały z patyków, trzcin, z bambusa dobre są do zabawy, ale nie dają możliwości polowania.
W czasie marszów w bardzo monotonnym terenie można zabawić się w mierzenie drogi „strzelaniami z łuku”. Aby zwiększyć częstotliwość strzałów ograniczając zasięg, można umocować do tyłu strzały szeroka wstążkę (szer. 3cm i dł. około 3m) na lince o długości zbliżonej do długości strzały. Strzała upadnie blisko i łatwa będzie do znalezienia lub ściągnięcia z drzewa.
By Jacek


Uniwersalna karta narzędziowa

Najprostszym jak wiadomo narzędziem jest młotek. W razie potrzeby można zastąpić go kamieniem. Ale jak zastąpić w nagłej potrzebie inne narzędzia? To już trochę trudniejsza sprawa. Ja zastąpiłem je Kartą. Karta zawiera to, co najbardziej niezbędne w codziennym życiu: śrubokręt, klucze oczkowe do odkręcania śrub, wgłębienia do ściągania izolacji z przewodów, piłę do drewna, nóż, otwieracz do butelek, kątomierz, czy wreszcie linijkę z podziałką milimetrową. Oczywiście żadna z tych części Karty nie jest tak ergonomiczne jak prawdziwe narzędzia, które stara się zastąpić, ale też mniej waży, nie zajmuje miejsca i co najważniejsze można mieć je zawsze ze sobą, obojętnie czy jesteśmy w środku miasta, czy w lesie. Można kupić tego typu Karty, produkuje je kilka firm w różnych konfiguracjach, ale jeśli ktoś ma trochę czasu i chęci - może wykonać ją we własnym zakresie, tworząc własną konfigurację, dostosowaną do indywidualnych potrzeb i preferencji. Istotną rzeczą jest stal, z której wykonamy swoją kartę – oczywiście im lepsza stal, tym praca Kartą będzie bardziej komfortowa i skuteczniejsza. Moja Karta nie jest z najlepszej stali, z jakiej produkuje się np. noże, ale można wbrew pozorom sporo nią zdziałać. Na pewno lepiej mieć ją w portfelu niż nie mieć, a w terenie dzikim jest więcej warta niż złota karta kredytowa przy tych samych wymiarach i niewiele większej wadze.
By Witia


Podpatrzone na www.puszczanstwo.blogspot.com

Piła ramowa

Ruszt "rakieta"
By Dąb


ubranie - nocleg - narzędzia - SPRZĘT - higiena - jedzenie - inne patenty

Jeśli masz stary, jednokomorowy plecak.

Możesz wypruć jego dno i wszyć od dołu dodatkowy "komin", zaciągany linką i zabezpieczony pasem z plastikową sprzączką zatrzaskową.
Tylko po co? Najkorzystniej mieć śpiwór na dnie plecaka. Na biwaku zazwyczaj śpiwór jest wyjmowany na końcu (po rozstawieniu namiotu, przygotowaniu ogniska itd.). Rozłożenie bagaży plecaka zaopatrzonego w pas biodrowy powinno sprzyjać podniesieniu środka ciężkości dość wysoko (nie musimy tak bardzo pochylać się podczas marszu, a ruch bioder nie pochłania tak dużo energii nie "kiwając" całym ciężarem). Można bezpiecznie usiąść na dolnej części plecaka. Czasem jednak warto mieć możliwość wydobycia śpiwora bez wypakowywania reszty ekwipunku; nocleg na przystanku autobusowym lub dworcu, nie ogrzewany pociąg, bezruch na polowaniu lub na punkcie obserwacyjnym... Można, więc używając takiego "komina" łatwo zapakować śpiwór po postawieniu plecaka dnem do góry lub leżąc w ciasnym schronieniu (lub na punkcie obserwacyjnym), tak aby trzymając komin rękami, nogami wcisnąć i ułożyć śpiwór wewnątrz. Komin taki zastępuje taśmy kompresyjne pokrowca od śpiwora i zapewnia lepsze wypełnienie przestrzeni pomiędzy śpiworem i pozostałymi – nie zawsze foremnymi – bagażami. Rozwiązanie takie jest niezawodne w każdych warunkach, tanie i lekkie. Wymaga jednak umiejętności wiązania węzłów (a nie supłów), pewnego doświadczenia w szyciu i przekonania o celowości takiej przeróbki. Zdecydowanym jednak służę chętnie radą i pomocą. Ja jestem bardzo zadowolony i przerobiłem tak nawet nowy plecak dwukomorowy z suwakiem z tyłu.
By Jacek


Pokrowce na menażki i kociołki

Czy ubrudziliście sobie kiedyś sadzą z kociołka całe wnętrze plecaka wraz z jego zawartością? A ile problemu z wciąż rwącymi się torbami foliowymi, które mają osłaniać niedomyty kociołek. No właśnie. Dlatego warto zrobić komplet dwóch pokrowców na kociołek lub menażkę. Jeden z wierzchu, a drugi do wnętrza. Wtedy rzeczy noszone w kociołku nie rozsypią się na biwaku, po jego opróżnieniu. Można je wykonać z prostokątnego kawałka np. materiału spadochronowego. Szerokość równa obwodowi kociołka plus 2cm na zszycie. Wysokość równa sumie długości „południka” („tworzącej”), długości promienia i dwóch pasków o szerokości 5cm. Te paski są potrzebne na podwójne zawiniecie u góry i u dołu, które stworzy tunele do wciągnięcia sznurków. Dół ściągamy i zawiązujemy „na supeł”, obcinając końcówki. W górny tunel wciągamy przy pomocy agrafki sznurek o długości większej niż obwód kociołka. Można założyć fabryczny zacisk i zakończyć końcówki węzłami – „ósemkami”. Czasem wypadałoby je uprać, ale schną szybko.
By Jacek


Puszka do gotowania.

Od dawna chciałem mieć mały kociołek, max. na dwie osoby, sprytny po spakowaniu. No i wreszcie mam.
Stal nierdzewna, koszt cale 8zł (kupiony w Tesco): wysokość z pokrywką - 15cm , wysokość do dziurek - 12cm, średnica puszki - 11cm.
Drut do wieszania puszki - zrobiony z metalowego wieszaka, jest dość sprężysty - zdejmuje się i chowa w puszce. Pętelka w pokrywce z kawałka skóry.
Najważniejsza jest pojemność puszki - 0,8 litra (wchodzi zawartość całej manierki amerykanskiej). Do środka puszki mieści się mały kartusz gazowy 200g. Albo zapasowa kuchenka na inne paliwko (np. esbit). Albo konserwy, zupki lub ryż/mąka.
Cała robota trwała jakieś pół godziny, a to dlatego że musiałem wymodelować ładnie drut, oprócz tego dziurka w pokrywce na pętelkę i dwie dziurki w puszce do zawieszki. Całkowity koszt - 10 zł.
By Fredi



Ręcznik tetrowy

Zawsze w teren biorę ze sobą 2 tetrowe pieluchy. Skutecznie zastępują ręczniki, a zajmują znacznie mniej miejsca, są lżejsze, wspaniale chłoną wilgoć i znacznie szybciej schną (po wykręceniu) Poza tym, w razie czego, bardzo łatwo można z nich zrobić filtr do wody (np. po napełnieniu węglem drzewnym z ogniska).
By Paweł


Samodzielnie zrobione krzesiwo magnezowe

W patyczku do lodów dłutem wyżłobiłem rowek, potem klejem dwuskładnikowym przykleiłem w rzędzie kamienie do zapalniczek. Po 24 h nadaje się do użycia. Wystarczy potrzeć krzesiwko kawałkiem piły do metalu. Uzyskane iskry wystarczą, do rozpalenia hubki z puchu pałki wodnej. Osobiście zwijam rulon z cienkiej kory brzozowej a puch daję do środka. Dzięki temu puch mi się nie "rozłazi" na wietrze.
By Vietnam


Worki na namiot.

Ponieważ zimą bywa trochę sprzętu do zabrania ze sobą, a jednocześnie pierwszą rzeczą wyjmowana z plecaka na postoju jest namiot, zdecydowałem się przypinać go na wierzchu. Żeby jednak zachować symetryczny rozkład ciężaru, podzieliłem go na dwie części: Zewnętrzna pałatka i maszty w pokrowcu z jednej strony, oraz tropik z podłogą z drugiej strony. W tym celu uszyłem dwa wąskie worki zaciągane linką i zaopatrzone w szlufki do przełożenia bocznych pasów kompresyjnych plecaka. Linka jest niezawodna w każdych warunkach, w przeciwieństwie do nawet najlepszych (i najdroższych) suwaków Uwaga! Szlufki powinny mieć szerokość pozwalającą na przełożenie pasa wraz z klamrą.
By Jacek


Woreczek higieniczny.

Dostałem kiedyś piękny czarny woreczek siatkowy zaciągany linką. Noszę w nim kilka rzeczy potrzebnych w podróży, na biwaku... i w biurze. Łyżkę i szczotkę do zębów (w pokrowcu z materiału) – na ogół użycie pierwszej pociąga za sobą użycie drugiej. Łyżka powinna być stalowa, z rękojeścią zaostrzoną i zabezpieczoną odpowiednią skuwką. Po pierwsze stal jest zdecydowanie zdrowsza od aluminium. Po drugie, w skrajnych przypadkach, zastąpi nóż. A po trzecie można ja łatwo osadzić w dłuższym drewnianym uchwycie (np. do gotowania na ognisku). Szczotkować zęby można nawet w marszu, zaraz po zakończeniu jedzenia, a pastę (która dla zdrowia nie jest tak potrzebna) wystarczy wypluć kilkakrotnie bez płukania. Uwaga! Zarówno dobre wychowanie, jak i maskowanie, wymaga zasypania śladów pasty - choćby piaskiem. Szczotkę natomiast można wypłukać w marszu z wężyka camelbaga.
Kilka osobnych słów o pokrowcu na szczotkę do zębów: Dostępne opakowania niestety nie są idealne: po pierwsze hałasują w marszu; po drugie zajmują dużo miejsca; po trzecie, są słabsze niż chroniona przez nie szczoteczka i po czwarte i najważniejsze - są niehigieniczne i sprzyjają hodowli pleśni. Zdecydowanie zalecam uszycie wąskiego, długiego woreczka z materiału, bez żadnego zapięcia, okrywającego całą szczoteczkę. Można go uprać co parę dni (nawet wygotować), lub wymienić po wyjeździe (nowy można uszyć w pociągu lub na dworcu). Jego największą zaletą jest jednak bardzo skuteczne suszenie szczotki, po zapakowaniu – a to właśnie wilgoć sprzyja namnażaniu bakterii, pleśni itp. Chłonie on po prostu wodę z wilgotnej szczoteczki, i odparowuje z całej swojej powierzchni. Jestem gorącym zwolennikiem tego rozwiązania. Chętni mogą włożyć do woreczka również nici dentystyczne.
Mam tam również trochę papieru toaletowego w woreczku foliowym. Małe nożyczki do paznokci, używane też do precyzyjnych prac, cięcia nici i jako nóż-kastet. Zabezpieczyłem je ciasno zwiniętym kawałkiem papieru oklejonym taśmą samoprzylepną. No i dla wyjątkowych elegantów tania i prosta brzytwa na żyletki, kupiona w zakładzie fryzjerskim przy ul. Koszykowej w Warszawie (kiedyś musiałem ogolić się na granicy wracając z gór). Zabezpieczona opaską z gumki recepturki, zajmuje ona mało miejsca, jest bezpieczna i może być użyta do walki. Czasem wkładam tam również małą miseczkę z cienkiej stali nierdzewnej (dostępna np. w sklepach ze sprzętem dla psów i kotów domowych (można w niej ugotować wodę, a zajmuje w teczce służbowej mniej miejsca niż menażka).
By Jacek


ubranie - nocleg - narzędzia - sprzęt - HIGIENA - jedzenie - inne patenty

Kąpiel polarników

W zimie utrzymanie higieny bywa kłopotliwe. "Mycie" się w śniegu strasznie wychładza, a na normalną kąpiel brakuje wody, bo topienie śniegu trwa strasznie długo. W takich sytuacjach dobrze jest się odwołać do doświadczeń polarników z początków XX wieku. Otóż okazuje, że można całkiem porządnie umyć się, mając do dyspozycji mniej niż litr wody. Potrzebna jest do tego gąbka (lub gałganek) i ręcznik (chociaż ja zwykle używam gąbki i terowej pieluchy). Najpierw gałganek moczy się w wodzie, wyciska i przeciera nim całe ciało zachowując kolejność: twarz i szyja -> tors ->ręce -> uda i podudzia -> okolice pasa ->stopy. Oczywiście wymaga to kilkakrotnego wykręcenia i przepłukania gałganka (gąbki?), które robi się polewając go w dłoni - żeby nie zabrudzić reszty wody. Potem namydla się mokry gałganek i ciało w opisanej kolejności. Następnie (również gałgankiem) spłukuje się mydliny a potem wyciera ciało do sucha. Dla pełnej higieny dla każdego cyklu można używać osobnego gałganka. Gąbka nie musi być duża - ja standardową gąbkę pociąłem na 3 cześci.
By Paweł


"Bania" pod pałatką

Niezależnie od pory roku, jeżeli chcemy się dokładniej oczyścić, można zrobić prymitywną "Banię" (z ros. баня - łaźnia parowa). W najprostszej wersji jest to ognisko, w którym umieszcza się kilka możliwie największych kamieni. Kamienie muszą się rozgrzać (najlepiej przez ponad godzinę ostrego palenia). W tym czasie blisko ogniska przygotowuje się miejsce na "banię" - jakieś niewielkie zagłębienie, do którego łatwo przetoczyć rozgrzane kamienie. Nad nim można na 2 kijach zrobić prymitywny namiocik z pałatki. Potem człowiek się rozbiera, szybko przetacza kamienie do "bani", "zamyka" namiocik i wylewa na kamienie wodę - robi się sauna. Jeśli ktoś nie ma ochoty na budowanie namiocika - może po prostu, przykryty pałatką, przykucnąć nad wgłębieniem z gorącymi kamieniami i polać je wodą. Ale lepiąca się do pleców pałatka jest mało przyjemnym uczuciem.
Pierwszy raz, zamiast przetaczać kamienie, postanowiłem po prostu zalać woda żarzące się ognisko z kamieniami (po zbudowaniu nad nim "namiocika"). Pomysł okazał się fatalny - razem z parą w górę uniosły się drobiny popiołu i węgla drzewnego. Wyszedłem z tej "kąpieli" brudniejszy niż wszedłem. Przy takich operacjach należy pamiętać, że lekkie płachty z włókien sztucznych są łatwopalne i iskry, które powstaną np. przy przetaczaniu kamieni bardzo łatwo wypalają w nich dziury.
By Paweł


Sposoby na "szeryfa"

Opisane osobno tutaj.

By Adam


ubranie - nocleg - narzędzia - sprzęt - higiena - JEDZENIE - inne patenty

Bannock

Bannock jest ciastem, na które nie ma jednego przepisu. Jedynie mąka pozostaje składnikiem stałym wszystkich bannocków (jednak nie zawsze jest to ten sam rodzaj mąki). Dodatkami do mąki może być tłuszcz (smalec, masło, łój, olej) oraz dodatki smakowe (najczęściej owoce suszone lub znajdowane w lesie). By bannock się udał - był miękki i wyrośnięty - konieczne jest dodanie spulchniacza w postaci sody, proszku do pieczenia lub nawet roztworu popiołu. Prostota tego "ciasta" i możliwość dowolnej modyfikacji jego składu to jego najważniejsze atuty.
Mój przepis pozwala na zabranie gotowych składników ze sobą na najdłuższe możliwe wycieczki oraz przygotowanie bannocka poprzez dodanie wody i pieczenie na ognisku. Podana ilość składników pozwala na zrobienie 4 bannock'ów o średnicy 12 cm i wysokości około 5 cm (taka naprawdę duża bułka). W związku z tym ilość tą dzielę na pół i trzymam w oddzielnych woreczkach strunowych w celu przygotowania tylko 2 buł za jednym posiedzeniem przy ognisku. Wystarczy, by się podzielić lub samemu dobrze najeść.
Składniki:

  • 3 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki mleka w proszku (pełnego) - może być troszkę więcej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżka stołowa proszku do pieczenia
  • garść rodzynek (im więcej tym ciasto słodsze i smaczniejsze)
  • (ja do tego dodaję jeszcze 1-2 łyżeczki cynamonu)
    Przygotowanie:
    Należy zagnieść ciasto. Odpowiednią ilość wody można dodać nawet od razu w całości. Ciasto wygniata się około 5 minut (nie więcej). Jeśli nasze ognisko dobrze już grzeje - posiadamy na dnie żar, formujemy okrągłą bułę i kładziemy na dnie pokrywki lub innego metalowego naczynia (może być i aluminium). Nie przyklejamy buły do tego naczynia, tylko kładziemy do niego. Umożliwi nam to dowolne obracanie bannockiem podczas pieczenia. Stawiamy przy ognisku, w odległości około 20 cm wierzchem buły w kierunku ognia (kawał drewna może posłużyć nam za podpórkę). Musimy doglądać bannocka, by piekł się powoli. Jedna strona wymaga czasu około 20 minut (należy przez ten czas obracać by skórka zbrązowiała nam regularnie i się nie przypaliła). Po 20 minutach obracamy bannocka i robimy to samo piekąc drugą stronę.
    Po około 40 minutach mamy gotowe słodkie ciasto. Podczas właściwego pieczenia powinno ono potroić swoją objętość. Bannock jest ciastem dość suchym ale słodkim i smacznym. Idealnie smakuje z miodem lub konfiturą.
    W piekarniku przy 180°C podobny efekt uzyskamy po około 25 minutach (ale ogniskowy bannock jest lepszy).

    By Piotr Antkowiak


    Batony musli z kajmakiem

    Batony są rozwinięciem, podobnych pomysłów funkcjonujących wśród ludzi chodzących po górach. [patrz: obrok] Specyficzne jest tylko celowe dobranie składników.

    Całość mieszałem w proporcji 4 kubki musli i 1 kubek kajmaku. Po wymieszaniu układałem wszystko na wafel, przykrywałem drugim i przyciskałem ciężką płytką. Po stężeniu kroiłem na batony i osobno pakowałem w papier.
    Kajmak można zrobić na wiele sposobów:

    1. Puszkę słodzonego mleka skondensowanego wstawić do garnka z wodą i gotować trzy godziny. Uwaga! Otworzyć dopiero po wystudzeniu!
    2. Mleko lub śmietanę z cukrem gotować mieszając.
    3. Mleko lub śmietanę zagęścić mlekiem w proszku lub śmietanką w proszku i gotować z cukrem.

    Zapytaj gospodyń domowych. Może znają mniej pracochłonną metodę. Wadą takich batonów jest fakt, że wystawiają nasz charakter i dyscyplinę na próbę.
    By Jacek


    Biltong (suszone mięso)

    Przepis na przygotowanie 1,5 kg suszonego miesa.

    Składniki:
  • 750ml białego octu winnego
  • 3,5 kg mięsa wołowego (nie powinno być zbyt tłuste), pokrojonego w paski o długości do 12cm i grubości do 2 cm
    Mieszanka przypraw:
  • 50g soli
  • 25g kolendry (proszku)
  • 25g rozłupanych ziaren czarnego pieprzu
  • 25g brązowego cukru
    Narzędzia:
  • plastikowy pojemnik (całkiem spory)
  • metalowe haki do wywieszenia mięsa (można zrobić z grubego drutu)
  • suszarka na której można zawiesić mięso na hakach (ruszt z piekarnika jest w sam raz)
  • żarówka niskowatowa do wytworzenia ciepła
    Przygotowanie:
    1. Wymieszaj ocet z 750ml wody.
    2. Połóż pierwszą warstwę mięsa w plastikowym pojemniku. Rozlej część roztworu na mięsie i rozetrzyj na nim.
    3. Połącz wszystkie przyprawy w misce i natrzyj częścią mięso.
    4. Połóż następną warstwę mięsa i powtórz wszystkie czynności. Rozplanuj mniej więcej ile stworzysz warstw mięsa, żeby mniej więcej równo rozłożyć przyprawy i ocet z wodą.
    5. Zamknij plastikowy pojemnik i wsadź do lodówki na 6 godz (obróć mięso w połowie chłodzenia).
    6. Wyciągnij mięso i zawieś jednym końcem na hakach a haki na suszarce (powieś tak, aby wisiały pionowo).
    7. Pozostaw na 3-4 dni z włączoną żarówką pod mięsem, w miarę suchym i przewiewnym miejscu.

    Przed jedzeniem warto kroić na bardzo wąskie paski.

    By Wysz


    Chleb na drożdżach i piwie

    Bywa czasami tak, iż będąc w podróży mamy ochotę na sporządzenie jakiegoś wypieku, chociaż nie dysponujemy odpowiednim do tego sprzętem ani składnikami. Generalnie zawsze staram się mieć przy sobie mąkę, masło i drożdże do wypieków. Proszek do pieczenia nie jest zły. Jednak dla mnie ciasto z proszkiem bywa ciężkie i wymaga większego pokombinowania z temperaturą pieczenia. Ciasto z użyciem drożdży to przede wszystkim możliwość spulchnienia ciasta, a dzięki temu - większa penetracja ciepła i ciasto bardziej na nie reaguje. Jednak i ten sposób wymaga przećwiczenia.
    Będąc ostatnio na wypadzie z garstką znajomych wykonaliśmy chlebek z następujących składników:

    Jak można zauważyć, w przepisie brakuje wody. No cóż - została zużyta na ugotowanie zupy i herbaty.
    Mąkę wsypujemy do górnej części menażki i mieszamy z drożdzami oraz solą. W międzyczasie rozgrzewamy masło. Do mącznej mieszanki dodajemy piwo, lekko zarabiamy a następnie wlewamy roztopione masełko i całość dobrze urabiamy. Jeśli mamy wrażenie, że ciasto wymaga jeszcze odrobiny płynu - dodajemy piwa. Jeśli jest zbyt kleiste - podsypujemy mąką. Całość powinna być pulchno-elastyczna. Ciasto powinno tylko lekko się lepić. Jeśli jest gotowe - odstawiamy do wyrośnięcia w pobliżu ogniska, ale nie za blisko. Po około 30 min powinniśmy zauważyć wyraźny jego wzrost o 1/3 a czasem nawet i o połowę objętości.
    Po wyrośnięciu lekko natłuszczamy lub podsypujemy mąką jedną ze ścianek menażki WP i układamy delikatnie ciasto. Chlebek pieczemy na boku menażki w żarze ogniska, lekko podsypując nim boki. Menażki nie powinniśmy zbyt mocno podgrzewać, gdyż jest aluminiowa i może ulec przepaleniu. A ponadto menażka działa jak w piekarnik i możemy łatwo spalić chleb. Pieczywo powinno być gotowe po około 30-45 min.

    By SLY (Sylwester Tyra). Photo by Jerzy Bielecki


    Łapanie raków.

    (komentarz do "dzikiego białka") Raki można łapać w dużo prostszy, wygodniejszy, pewniejszy... itd. sposób: Wykonujemy sobie w tym celu proste narzędzie - Bierzemy dość prostego badyla grubości 1,5-2 palców, rozcinamy koniec w pół na długości 10-20 cm. W nacięcie wsuwamy kawałeczek gałązki tak cienkiej, że tworzy nam się rozwidlenie o szerokości maksymalnej trochę mniejszej niż odwłok co większych raków w okolicy (zwykle 2-3 cm, nie więcej). Taką dzidą atakujemy raka od góry od tyłu mniej więcej na początku jego odwłoku - tak by się ofiara zakleszczyła.
    Co pewien czas należy badylek rozporowy poprawić. Łapałem raki tak już jako dziecko, nie daj mi skłamać, ale 12 letnie i 90% skuteczność uzyskałem po 2-3 próbach złapania. Potem już naprawdę rzadko rak unikał ogniska. Jeśli w okolicy jest raków dużo - to łapiąc samemu idzie nawet i zjeść kolację.
    by Psychollek


    Odciążenie plecaka przez zmianę zaopatrzenia

    Razem z moją żoną często wędrujemy z namiotem, jednak rzadko nocujemy na polach namiotowych - są zaśmiecone i nawiedzane przez tubylców. Do tego są rzadkie i zwykle nie położone tam, gdzie nam to potrzebne. W związku z tym, nasz namiot w większości przypadków rozbijamy "na dziko". Zwykle tam, gdzie nas zastanie zmrok. Żeby nie stwarzać zagrożenia i nie ściągać na siebie uwagi ludzi (tak leśniczych jak i tubylców), nie rozpalamy też przy namiocie ogniska. A posiłki? Jemy z dala od namiotu. Oto jak wygląda nasz standartowy dzień wędrówki:

    Zalety takiego rozkładu dnia: Wady: By Anna&Bogdan Jaśkiewicz


    Suchary.

    Dwie szklanki mąki... dolewamy wodę i ugniatamy ciasto, dosypując mąki lub dolewając wody by uzyskać nieklejącą się konsystencję. Należy też dodać szczyptę soli. Rozwałkowujemy na około 3 mm, przekładamy na suchą blachę i kroimy na kwadraty lub prostokąty. W każdym sucharze robimy z obu stron od 8 do 16 dziurek, ale tak, by nie przebić na wylot. Wkładamy do nagrzanego piekarnika (ok 150 C) i trzymamy tam około godziny, następnie pozostawiamy w piekarniku do ostygnięcia ... Po około 2 godzinach mamy pyszne suchary, które w przeciągu kilku dni zamienią się w kamień. W smaku zbliżone są do surowego makaronu.
    Smakosze mogą dodać tradycyjnie kminek lub bardziej ekstrawagancko czarnuszkę, słonecznik, sezam lub mak.
    Zjadamy je mocząc w kawie, herbacie, zupie, mleku, herbacie czy co kto tam ma, a rozkruszonych używamy jako dodatku (zagęszczacza) do zup i gulaszów.
    By Jerzy Bielecki


    Worek na jedzenie.

    Dawno już wprawdzie przestałem nosić konserwy w plecaku, ale pomysł pakowania jedzenia z tego okresu okazał się bardzo wygodny. Można uszyć z siatki lub tiulu (taki bardzo cienki i przejrzysty materiał) duży worek, o wymiarach zbliżonych do 60x60 cm, zaciągany sznurkiem. Jedzenie, wraz z wypełnioną menażką, wrzucam luźno do worka, a następnie, równomiernie rozkładam w plecaku starannie i szczelnie wypełniając miejsca pomiędzy innymi bagażami. Na biwaku wyjmuję cały worek i zabieram ze sobą do ogniska nie szukając niczego w plecaku. Poszukiwanie w worku też jest łatwe, ponieważ mogę patrzeć na jego zawartość poprzez ścianki i nie muszę przez otwór zaglądać do środka.
    By Jacek


    ubranie - nocleg - narzędzia - sprzęt - higiena - jedzenie - INNE PATENTY

    Czerwony filtr do latarki

    Jeśli zapalisz latarkę do odczytania mapy, to będziesz widoczny z dużej odległości. Możesz się okryć pałatką, ale i tak po wyłączeniu latarki będziesz ślepy przez dłuższą chwilę. Możesz też zamknąć jedno oko, żeby ochronić je przed olśnieniem, albo założyć na reflektor latarki czerwony filtr. Do mojej latarki pasuje czerwona zakrętka od butelki typu PET. Po wypaleniu otworków z boku i przewleczeniu cienkiej linki przywiązałem ten filtr (i zabezpieczenie szkiełka na czas transportu) do paska mocującego latarkę na głowie. Celowo pomijam nazwy latarki i napoju z butelki. Każdy i tak się domyśli.
    By Jacek


    Mapnik z koszulki foliowej na sznurku kompasu

    Wiadomo, że mapy nie można zostawić bez ochrony przed deszczem. Na ogół rano składam mapę tak, aby planowana trasa na dany dzień mieściła się na zewnętrznej powierzchni formatu A5 (zeszytowego). Tak złożona mapę wkładam w biurową koszulkę foliową. Koszulkę taka składam na pół, a przez otwory boczne (do wpinania do segregatora) przewlekam pętlę od kompasu i zakładam cały zestaw na szyję. Nawet bez zatrzymywania mogę zorientować mapę i sprawdzić drogę. W końcu i tak przed wyjściem warto nauczyć się na pamięć spodziewanych punktów charakterystycznych.
    By Jacek


    Nie dublować sprzętu

    Większość znanych mi survivalowców ma tendencje do noszenia mnóstwa specjalistycznego sprzętu. Tymczasem, kiedy dźwiga się jeszcze inne rzeczy (lunety, dalmierze, sprzęt foto itp.) warto pomyśleć o odciążeniu pleców. Dlatego osobiście zawsze zwracam uwagę, żeby nic w moim ekwipunku się nie powtarzało. Np. biorąc polski niezbędnik wojskowy - nie zabieram już noża, bo jest w tam na składzie (tyle, że trochę inaczej go przeszlifowałem). Jeżeli na wyjeździe jest kilka osób (3 - 5) - nie zabieramy misek tylko jemy razem z kociołka.
    Tak samo nigdy nie noszę żadnych stojaków ogniskowych na kociołek. Kubek czy menażkę zawsze stawiam - albo na kamieniach, albo na grubszych gałęziach (tylko 2 razy zdarzyła mi się wywrotka).
    By Paweł


    Pętla do transportu nart przy plecaku

    Niestety nie zawsze narty są przypięte do nóg. Czasem trzeba je przenieść. Bardzo dobrze sprawdza się krótka pętla z taśmy, ze sprzączka zatrzaskową. Wystarczy przypiąć narty w połowie długości do szelki plecaka. Narty zawisną przy biodrze w pozycji zbliżonej do poziomej. Kontrolując je ręką (a nie dźwigając!), możemy skierować dzioby nart wysoko nad głowę przy wchodzeniu do pociągów, autobusów itp. lub opuścić w dół przy schodzeniu ze stoku, schodów itd. Wcześniej wkładałem narty za szelkę plecaka, ale było to uciążliwe, a przede wszystkim bardzo niszczyło szelkę, którą znacznie trudniej wymienić niż wolną pętlę.
    By Jacek


    Rozpalanie ognia z mokrego drewna

    Znajomy Fin, potrafił po przerąbaniu grubego polana na ćwiartki, tak każdą z nich zaciosać, że od razu można było odpalać je od zapałki. Mnie nigdy się to nie udało, ale trzeba pamiętać, że nawet żywe drzewo w środku zbudowane jest z martwych rurek naczyniowych naczyniowych. Dlatego nawet w bardzo wilgotnych warunkach można z konaru czy pnia (najlepiej wybierać drzewa martwe) o grubości większej niż ok. 15 cm wykroić suche środki nadające się na początek ogniska.
    By Paweł

    Ta sama tematyka na www.puszczanstwo.blogspot.com.


    Sprzączki zatrzaskowe do taśm kompresyjnych plecaka.

    Ze względu na wykorzystanie z bocznych pasów kompresyjnych plecaka do mocowania dodatkowych zasobników (dwa worki namiotowe i koperta ze złożoną karimatą) pojawiła się potrzeba szybkiego ich rozpinania i zapinania w rękawicach. Nie wszystkie plecaki mają tam sprzączki zatrzaskowe. Kupiłem, więc typowe, plastikowe sprzączki zatrzaskowe. Jedną część zaopatrzyłem w krótki pasek pozwalający przypiąć ją do sprzączki zaciskowej pasa kompresyjnego plecaka, drugą nawlokłem na pas kompresyjny plecaka. I to już wszystko.
    Jeśli szlufki zasobników są wystarczająco szerokie, to odpinanie zasobników nie wymaga zdejmowania rękawic. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet najtańsze sprzączki służą przez wiele lat (również zimą) przy zachowaniu jednego warunku: Nigdy nie zostawiać ich rozpiętych luzem, aby nikt nam ich nie zdeptał. Wszystkie uszkodzone sprzączki, jakie dotąd widziałem, uległy zniszczeniu przez nadepniecie.
    By Jacek


    Taśma do aparatu

    Co zrobić z aparatem w marszu? Jak szybko go wydobyć? Oto jeden ze sposobów:
    Można zawiesić go na pojedynczej taśmie dł. ok. 60 cm. Koniec taśmy należy przyszyć na plecach, na wysokości łopatek, a samą taśmę z aparatem przełożyć przez prawe lub lewe ramie na pierś, w gotowości bojowej - jak broń.
    Albo przewiesić przez prawą, albo lewą szelkę plecaka. Będzie wtedy wisiał na wysokości pasa biodrowego z boku plecaka - „pod ręką”.
    No dobrze, ale do czego przyszyć ta taśmę? Ja zastosowałem kilka wariantów:

    1. Wspinaczkowa uprząż piersiowa.
    2. Tzw. kamizelka taktyczna, przydatna również „w cywilu”.
    3. Piersiowa uprząż transportowa.
    4. Taśmy podręcznego zasobnika kołnierzowego (wygodny nawet przy czołganiu się w ciasnych jaskiniach).
    5. Ładownice piersiowe, tzw. stanik.
    6. Na plecach kurtki survivalowej – raczej nie z gore-texu, bo szkoda.

    W ten sposób można również zawiesić „szpejarkę”, woreczek z papką do jedzenia w marszu, bidon lub inny specyficzny zasobnik.
    By Jacek


    Taśma do czołówki zamiast gumy

    Nikt chyba już nie kwestionuje celowości używania czołówki w terenie, poza sytuacjami bojowymi. Niestety, wszystkie dostępne na rynku czołówki mocowane na głowie lub kasku przy pomocy gum. Guma niestety nie przepada za wodą, a gliny lub błota po prostu boi się. Po kilku wymianach rozwleczonych gum w swoich czołówkach zdecydowałem raz na zawsze pozbyć się tego problemu. Zastąpiłem opaski gumowe taśmami plecionymi z tworzywa sztucznego i plastikowymi sprzączkami (2 cm szerokości). Długość dobrałem tak, żeby wystarczyła do największego używanego przeze mnie kasku, a na głowie mocniej ją zaciskam.
    I to wszystko. Polecam.
    By Jacek


    Wiązanie worków foliowych.

    Żadna torba foliowa nie da się zawiązać na tyle szczelnie, aby nie dostała się do niej woda po całkowitym zanurzeniu. Takie uszczelnienie możliwe jest tylko w torbach z zamkiem strunowym lub workach z gumowaną powierzchnią wewnętrzną (działa jak uszczelka). Tak działają worki na śpiwory, stosowane przez US Army.
    Jest jednak sposób na skuteczne zabezpieczenie zwykłych worków przed wodą, dostającą się do środka podczas wędrówek pieszych lub kajakowych.
    Ja najczęściej używam grubych foliowych worków budowlanych, pakowanych po 5 szt. i kosztujących razem nie więcej niż 10 zł. Służą one po kilka lat pod kilkoma warunkami: Należy:

    Ponadto, pakując worek foliowy do kajaka zazwyczaj umieszczam go najpierw w jakimkolwiek worku z cienkiego materiału, aby uchronić go przed podarciem podczas upychania i wyciągania spod pokładu.
    1. Odpowiednio gruby i duży worek foliowy wypełniam bagażem.
    2. Następnie umieszczam go w plecaku lub kajaku wlotem do góry.
    3. Wyciskam maksymalnie powietrze i dopiero wtedy zakręcam wlot worka uszczelniając go – w przeciwnym razie pęknie pod naciskiem podczas dalszego pakowania, siadania na plecaku itp.
    4. Zakręconą końcówkę worka zaginam i wciskam z boku upchniętego worka.
    W ten sposób otwór wlotowy znajduje się powyżej lustra wody zarówno w pozycji pionowej kajaka, jak i po jego wywrotce.
    Z kolei woda, spływająca po plecaku podczas marszu w deszczu, nie może „wlać się pod górę”.

    By Jacek


    Zapałki sztormowe

    Sposób na samodzielne zrobienie wodoodpornych zapałek sztormowych w cyklu "Survival wg. Bartosza Gorayskiego".
    By Bartosz Gorayski

    Ta sama tematyka na www.puszczanstwo.blogspot.com.


    ubranie - nocleg - narzędzia - sprzęt - higiena - jedzenie - inne patenty

    do góry strony

    survival_zielona_kuchnia