strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

część 1, część 2, część 3, słownik psychologiczny

Psychologia przetrwania - część 1.

Treść rozdziału: Wstęp - podstawowy słownik terminów psychologicznych i innych, Znaczenie woli przetrwania, Reakcja organizmu a działania człowieka, Stres, eustres i dystres.


Wstęp - podstawowy słownik terminów psychologicznych i innych

Survival (sztuka przetrwania) – 1. przeżycie, przetrwanie sytuacji survivalowej (zagrożenia), najczęściej bez pomocy z zewnątrz; 2. działalność rekreacyjno-poznawcza człowieka nastawiona na ćwiczebne doświadczanie sytuacji survivalowych
Sytuacja survivalowa – sytuacja zagrożenia zdrowia i/lub życia powstała w wyniku wypadku, katastrofy, do przetrwania której trzeba użyć wiedzy i umiejętności z zakresu sztuki przetrwania
Środowisko survivalowe – fizyczne otoczenie człowieka znajdującego się w sytuacji survivalowej (walczącego o przetrwanie); zespół warunków zewnętrznych dotyczących sytuacji survivalowej.
Stres – reakcja organizmu, zarówno fizjologiczna jak i psychologiczna, będąca odpowiedzią na działanie stresorów.
Stresor – sytuacja lub wydarzenie, które wywołuje stres = czynnik/bodziec stresogenny = utrata kontroli nad sytuacją przy groźbie utraty własnych najwyższych wartości (np. życia)
Eustres (pozytywny stres) – stan fizycznego i psychicznego dobrego samopoczucia, w jakim umysł i ciało osiągają pełnię swoich możliwości. Eustres to stres konstruktywny i mobilizujący do działania. Terminem tym określamy również odroczone pozytywne efekty negatywnego stresu (np. stres przy egzaminie i późniejsza satysfakcja z powodu zdania egzaminu). Występuje też w takich sytuacjach, jak uprawianie sportów ekstremalnych czy podczas randki. Stan eustresu wiąże się z jasnością umysłu i szczytem formy fizycznej (słuchowo kojarzy nam się z euforią i nie jest to przypadek...)
Dystres (negatywny stres) – nadmierne obciążenie pozostające wtedy, gdy napięcie nie zostanie skutecznie rozładowane. Przedłużający się dystres jest szkodliwy, ponieważ zostaje zachwiana harmonia pomiędzy ciałem i umysłem. Przestają one reagować prawidłowo, co może być m.in. przyczyną pojawienia się chorób psychosomatycznych. Dystres jest wynikiem nadmiaru stresu spowodowanego zbyt silną lub niedostateczną liczbą bodźców. Wiąże się np. z nadmiernymi wymaganiami szefa, ale też z utratą pracy czy brakiem kontaktów z bliskimi.
Emocje – funkcja systemu nerwowego służąca m.in. wspomaganiu różnicowania oraz wartościowania rzeczy i zjawisk dla następczego psychicznego procesu decyzyjnego o uruchomieniu mechanizmu „atak/ucieczka”. Funkcja ta pomija długie procesy analizy i rozpoznawania w procesach intelektualnych i ma charakter odruchu.
Pozostałe słowa - patrz tutaj.

Znaczenie woli przetrwania

Znana jest „piramida Pałkiewicza” – skala ważności poszcze­gólnych elementów dla przetrwania: wola, wiedza, trening i sprzęt (patrz „piramida potrzeb” Maslowa).

Najłatwiej jest zdobyć odpowiedni sprzęt, ale jest on też najmniej ważny – można sobie bez niego poradzić. Wiedza i trening – teoria i praktyka to środek tej piramidy. Zauważ, że nie może być mowy o rzetelnym treningu bez znajomości teorii – czy to budowy szałasu, czy rozpalania ognia. Jednak podstawą tej piramidy zawsze jest i będzie WOLA PRZETRWANIA, chęć przeżycia. Człowiek może nie znać teorii, nie mieć treningu czy sprzętu ale przy odpowiedniej dozie chęci i wytrwałości może osiągnąć pożądane rezultaty. Jak np. w scenie rozpalania ognia jak w filmie „Cast away”. I odwrotnie – zdarzało się, że nawet świetnie wyposażeni rozbitkowie przegrywali walkę z przeciwnościami już po kilku dniach od katastrofy.

Najważniejsze jest odpowiednie nastawienie psychiczne — pragnienie przeżycia, wola przetrwania sytuacji ekstremalnej, optymizm, pozytywne myślenie — bowiem gdy nie ma woli walki, to reszta nie ma już znaczenia... Warto przy tym podkreślić, że ludzka psychika jest najbardziej zawodnym elementem w tej układance. W sytuacjach stresowych najczęściej to właśnie „psycha” pada pierwsza. Co ciekawe, że częściej zawodzi ona u mężczyzn (zwłaszcza młodych) niż u kobiet. Istnieje też zależność wiekowa – nawet starcy wolniej się poddają niż ludzie młodzi. Rozsądnym jest więc wzmocnienie „najsłabszego ogniwa”. Bo można to zrobić: przyzwyczaić się do działania stresorów, przewidywać reakcję organizmu i nauczyć się wykorzystywać ją dla swoich celów, czyli wyjścia z opresji.

Wszyscy „ojcowie survivalu” zgadzają się z twierdzeniem, że wola przetrwania jest w survivalu najważniejsza. Jednak w większości „podręczników” zajmuje ona zadziwiająco mało miejsca: np. J. Wiseman: 2 strony na 569 (0,3%), P.Darman: 5/258 (2%), J.Pałkiewicz: 7/136 (5%). Tylko u K.J.Kwiatkowskiego psychologia zajmuje aż 10% książki (30/305). Osobista znajomość z tym autorem, który jest pedagogiem, pozwala mi wysnuć wniosek, że o takim widzeniu survivalu decyduje właśnie filozoficzno-pedagogiczne podejście.

Tak więc problem woli przetrwania, lub szerzej - psychologii w przetrwaniu, jest w podręcznikach opisywany pobieżnie - bez zagłębiania się w szczegóły. Dlatego postanowiłem zrobić poniższe zestawienie dostępnej wiedzy o psychologii w survivalu (uzupełnione o doświadczenia własne i znajomych):


Reakcja organizmu a działania człowieka

W spadku po naszych praprzodkach mamy wbudowany wewnętrzny mechanizm obronny: w odpowiedzi na pojawienie się stresora, ciało przygotowuje się do reakcji “walka lub ucieczka”. Odpowiednie gruczoły wydzielają do krwi duże ilości hormonów, zwłaszcza adrenaliny i insuliny. Krew dostarcza je do wszystkich organów, co ma zauważalne skutki:

Taka „alarmowa” aktywizacja organizmu pomaga człowiekowi walczyć z niebezpieczeństwami. Sam sobie nie zdajesz sprawy, czego możesz dokonać! Widziałem w TV człowieka, który ratując kolegę po wypadku uniósł wrak śmigłowca!

Latem '2006 byłem świadkiem wypadku drogowego – sto metrów przede mną ciężarówka czołowo uderzyła w samochód osobowy. Mimo że między moim samochodem a miejscem wypadku zatrzymało się pięć innych samochodów, byłem pierwszym, który dobiegł do wraku. Żaden z mijanych przeze mnie kierowców ani pasażerów nie ruszył na pomoc. Zrobili to tylko kierowcy ciężarówek, które „prawie” uczestniczyły w wypadku. Dlaczego ja pobiegłem, podczas kiedy inni tylko patrzyli? Bo ćwiczyłem tamowanie krwawienia, bo wiedziałem jak się robi resuscytację, bo wiedziałem jak ważny jest czas. Bo przygotowany (technicznie i psychiczne) i chciałem ratować ludzi.

Podczas udzielania pomocy we wspominanej kraksie we dwóch z innym kierowcą wyrwaliśmy z Matiza zakleszczone drzwi – nie sądzę, żeby nam się to „normalnie” udało. Ale nasze organizmy były w stanie ostrego pobudzenia – w żyłach krążyło tyle glukozy, tlenu i adrenaliny, że nawet nie zauważyliśmy nic niezwykłego w wyrwanych drzwiach. Nie zauważyliśmy też dłoni pokaleczonych na rozbitym szkle.

Dlaczego tak się działo? Dlaczego ja i kilku kierowców ciężarówek mogliśmy tak skutecznie działać (podczas gdy pozostali świadkowie tylko patrzyli)? Bo byliśmy psychicznie nastawieni/przygotowani do działania w niecodziennej sytuacji – oni przez doświadczenie, ja przez szkolenie. Prawdopodobnie zadziałała tutaj również solidarność/współczucie dla ofiar.
U pozostałych świadków wypadku prawdopodobnie zadziałał inny mechanizm psychologiczny – zaprzeczenie, wycofanie, wyobcowanie.

Niektóre zagrożenia cywilizacyjne nie mają charakteru naturalnego – nie pomoże prosta reakcja typu „atak/ucieczka”. Jeśli zostaniesz słownie zaatakowany przez szefa, to nie pomoże ci, jeśli rzucisz się mu do gardła, zwymyślasz go lub umkniesz z pokoju. Reakcje emocjonalne, podczas których nastąpią w organizmie zmiany fizjologiczne, jeśli nie zostaną zakończone „atakiem/ucieczką" spalającymi zmobilizowane substancje, mogą wywołać w organizmie zaburzenia i zmiany destabilizujące układ krążenia. Dlatego powszechne jest mniemanie, że stres jest zjawiskiem negatywnym i trzeba z nim walczyć podczas gdy tak naprawdę chodzi tu tylko o ukierunkowanie i odreagowanie stresu.

W nowoczesnym społeczeństwie preferowanym postępowaniem w sytuacji stresowej nie jest agresja, lecz jej przeciwieństwo - bierność. I dlatego, gdy zdarza się sytuacja niecodzienna – napad, wypadek, pożar – najczęstszą reakcją ludzi jest właśnie „nicnierobienie” (mimo że organizm człowieka jest gotowy do działania). Ale takiej postawy jesteśmy uczeni od dziecka. Jest to tzw. bezradność wyuczona. Wynika ona z cywilizacyjnej postawy oczekiwania na rozwiązanie problemu przez innych (rodziców, specjalistów, służby, itp.). Jedynie niektóre organizacje (straż pożarna, policja, wojsko, pogotowie) są szkolone, by działać w sytuacji stresowej – by pokonać bierność i wykorzystać stres do swoich celów. Bo stres dla odpowiednio przygotowanego człowieka jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym i mobilizującym!


Stres, eustres i dystres

Stres jest wewnętrzną reakcją organizmu na stresory (naciski/zagrożenia zewnętrzne). Stres – w zależności od jego znaczenia i naszej odporności – może być zbawiennym, ale również może szkodzić, wręcz zabić. Jest jednocześnie jednym z ważniejszych czynników decydujących o powodzeniu działań survivalowych. Rzecz nie polega na zwalczaniu stresu, ale na zrozumieniu jego istoty. Spora część społeczeństwa ma na ten temat mylne pojęcie, spieszę więc z wyjaśnieniami.

W optymalnych warunkach stres działa mobilizująco. Jednak jego rosnąca presja (powyżej granicy naszej odporności) powoduje spadek aktywności aż do całkowitego zaniechania jakichkolwiek działań – poddania się.

Przykład: Jeśli uczeń jest zagrożony „lufą” z jednego przedmiotu – odczuwa stres, który mobilizuje go do nauki, zdania egzaminów i zlikwidowania stresu. Po zdaniu egzaminów następuje eustres i zwiększa się wiara we własne możliwości. Jednak zbyt duży stres (zagrożenie sześcioma „lufami”) może spowodować, że uczeń zwątpi w swoje siły i całkiem zaprzestanie działań.

Stres pozytywny, mobilizujący, jest nazywany eustresem. Stres negatywny, występujący pod wpływem nacisku zbyt dużego lub zbyt długo trwającego, a także odnoszący się do wartości najistotniejszych, nazywamy dystresem.

Eustres to mobilizacja, siła i chęć do działania. Dystres to późniejsze zmęczenie, poczucie szarości życia i niechęci do wszystkiego. Niefachowcy często robią skrót myślowy, mówiąc: „mobilizacja” o eustresie zaś dystres to dla nich po prostu „stres”. Można to zobrazować wykresem: wartość graniczna między eustresem a dystresem jest nazywana „punktem optymalnym” lub „progiem tolerancji stresu”. Wartość tego „progu” może być różna dla różnych osób – zależy od indywidualnych cech danego osobnika – jego charakteru i fizjologii - ale też od jego doświadczenia i czasu trwania stresu. Należy pamiętać, że każda mobilizacja organizmu, bez względu na jej charakter, wymaga późniejszego okresu regeneracji. Uważa się, że dystres jest wówczas, gdy nastąpiło „zmęczenie materiałowe” wynikłe z impetu, siły bądź czasu trwania presji, w wyniku czego regeneracja nie jest w stanie się rozpocząć się w ogóle lub przebiega zbyt wolno. Może to wynikać z organicznego zużycia oraz/lub nieprzygotowania. Tu należy zaznaczyć, że kwestia ludzkich reakcji na zdarzenia stresogenne związana jest z percepcją i nastawieniami. Człowiek może nie przeżyć presji zdarzenia jedynie dlatego, że nie stwierdził (nie zrozumiał) zagrożenia, ale może też nie ulegać presji, gdyż uznaje zagrożenia za mało istotne. Nierzadko powstają silne sytuacje stresowe w okolicznościach rzeczywistego braku zagrożeń, a to na skutek zaburzonego nastawienia wobec zdarzeń, ich złej interpretacji. Znaczy to, że człowiek może sam generować swój stres.

Przykład: Dla zwykłego mieszczucha (patrz: „Adam” z rozdziału o głodówce) perspektywa spędzenia nocy w lesie może być straszna i popchnąć go do nieprzemyślanych działań, podczas gdy doświadczony turysta potraktuje to jako zwykłą niedogodność i spokojnie przygotuje sobie szałas czy ognisko.

Należy wiedzieć, że „luźne nastawienie”, nie poddawanie się sygnałom płynącym z otoczenia, a więc zbyt mały stres, może spowodować że człowiek w momencie krytycznym nie będzie odpowiednio zmobilizowany i nie będzie działać na wystarczającym poziomie.

Przykład: Bokser rozpoczynający walkę z o wiele silniejszym (w jego mniemaniu) przeciwnikiem może być tak zestresowany (dystres) że nie uwierzy w zwycięstwo i sens walki, przez co przegra ją jeszcze przed pierwszym gongiem. W walce z równorzędnym bokserem będzie odpowiednio zmobilizowany i dołoży starań żeby tę walkę wygrać. Jeśli jednak będzie mu się zdawało że przeciwnik jest słaby - nie potraktuje go poważnie i może się okazać, że włożył zbyt mało wysiłku by go pokonać. W każdym przypadku jego trener musi zadbać o odpowiednią motywację do działania.

Stres (a zwłaszcza eustres) ma również inne pozytywne skutki: dostarcza wyzwań, daje okazję do poznania swoich zalet i mocnych stron. Stres może ujawnić zdolność do radzenia sobie z nim, testuje elastyczność i umiejętność przystosowania się, może stymulować do doskonalenia. Doświadczany stres często powoduje przesunięcie „granicy tolerancji stresu” czyli zwiększa odporność na działanie stresora.

Należy jednak pamiętać, że ciało w stanie „podwyższonej gotowości bojowej” nie może pozostawać zbyt długo - odporność ciała na stres spada - mimo, że źródła stresu wciąż trwają (albo nawet powiększają się) i ewentualny stan wyczerpania narasta by ostatecznie odbić się na organizmie.

Stan dystresu możesz stwierdzić u swoich współtowarzyszy albo u siebie, obserwując kilka pospolitszych oznak:

Ponadto chroniczny stres zwiększa podatność organizmu na infekcję. Wpędza w nadnormalną senność. Stres wyzwala także w ludziach o słabym charakterze niskie instynkty, pociąg do nadużywania alkoholu, do brania narkotyków i leków. Wiadomo przy tym, że kobiety są bardziej odporne na działanie dystresu i lepiej dają sobie radę z niwelowaniem jego szkodliwych skutków.

Jak więc widzisz, stres może być konstruktywny/pozytywny lub destruktywny/negatywny. Może zachęcać albo zniechęcać, poruszać nas albo paraliżować w naszych działaniach. Stres może inspirować do skutecznych działań i przygotować do maksymalnej efektywności w sytuacji zagrożenia. Może też sprawić, że spanikujesz i zapomnisz o całym swoim szkoleniu. Kluczem do twojego przeżycia jest twoja zdolność do radzenia sobie z nieuniknionymi stresami i stresorami, które będziesz spotykać. Przetrwa ten, kto pracuje nad swoimi stresami, a nie ten, kto pozwala by stresy nim kierowały.


Ciąg dalszy: część 2, część 3, słownik psychologiczny.

do góry strony