strona główna survival patenty rośliny jadalne i użytkowe, galeria tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki nowości zrób to sam filmy i programy, aktualnie w TV sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć? jedzenie o autorze umiejętności podstawowe i zaawansow. spis treści, słownik, szukaj
Przedzieramy się przez chaszcze. Komary zawzięcie atakują, a pot płynie po nas strumieniami. Pnącza utrudniają każdy krok. Co chwila trzeba się zatrzymywać i robić przejście maczetą lub grubym kijem. Znaleźliśmy niezły kawałek Amazonii, i to o kilkaset metrów od polskiego miasta.

Park Krajobrazowy "Podlaski Przełom Bugu" obejmuje tereny leżące na lewym brzegu Bugu między Terespolem i Drohiczynem. Dojazd na Przełom jest dość dobry. Pociągiem można dotrzeć bezpośrednio do Platerowa lub Sarnaków (na linii Siedlce-Hajnówka), albo dojechać koleją do Terespola lub Białej Podlaskiej i tam przesiąść się na autobus PKS. Warto przy tym pamiętać o węźle komunikacji autobusowej, jakim jest Janów Podlaski.

Dżungla

Dominującym elementem krajobrazu całego Przełomu jest Bug. Stanowi on północną granicę Parku, wpływa też na położenie wsi, kierunki dróg i rodzaj lasów. Tam gdzie brzeg rzeki jest wysoki, tworzą się urwiska i piaszczyste osypiska. Na niższych terenach rzeka utworzyła wiele starorzeczy zwanych "bużyskami". Bug ma tutaj średnio 20-60 m szerokości i mimo, że miejscami jest dość płytka, odradzam forsowanie rzeki w bród - jest bardzo zdradliwa. Lepiej skorzystać z mostu lub jednego z promów kursujących przez rzekę.

Lasy położone w wyższych rejonach parku to głównie bory sosnowe i mieszane. Za to zagajniki nadrzeczne to głównie dżunglopodobne łęgi olchowo-leszczynowe, gęsto posplatane chmielem i powojem. Warto też wspomnieć o ogromnych pokrzywach wysokości nawet trzech metrów oplecionych pnączami. Podczas przedzierania przez takie zarośla trzeba uważać, żeby po szarpnięciu za pnącze nie dostać pokrzywą po twarzy głowie. Do tego dochodzą bużyska, mokradła i mnóstwo komarów. Jeśli komuś marzy się Amazonia lub Wietnam - tutaj będzie miał niezłą wprawkę.

W każdej wsi można tutaj spotkać drewniane domy i bocianie gniazda. Strzechy i konne zaprzęgi niestety przeszły już do historii, ale wciąż życie płynie tu spokojnym, powolnym kresowym nurtem. W całej okolicy mnóstwo jest też śladów unitów: zabytkowe budynki pocerkiewne, przydrożne krzyże, cmentarze. Kim byli unici? W wyniku unii brzeskiej (1596) prawosławni w Rzeczypospolitej uznali zwierzchnictwo kościoła katolickiego zachowując jednocześnie swój obrządek. W XVIII wieku takich unickich parafii było w naszym kraju dwukrotnie więcej niż katolickich. Jednak po rozbiorach tutejsze tereny znalazły się we władaniu Rosjan, dla których prawosławie było religią państwową. Dlatego unitów, traktowanych jak zdrajców, zaczęto "nawracać" siłą. W 1874 roku władze rosyjskie zwiększyły nacisk na zlikwidowanie kościoła unickiego, a przeciwko protestującym wiernym wysłano żołnierzy. Zginęło wtedy 13 osób. Zamierzenia Rosjan spełniły się, choć nie do końca. Kościół unicki w zaborze rosyjskim przestał co prawda istnieć, ale za to większość tutejszych unitów przeszła na katolicyzm. W 1996 roku papież Jan Paweł II beatyfikował unitów poległych za wiarę.

Zarośnięty cmentarz Drewniana chałupa Drewniana chałupa

Wzdłuż całego Parku, w pobliżu najbardziej interesujących miejsc, biegnie czerwony szlak turystyczny. Wspomagany jest też przez krótsze ścieżki dydaktyczne. Idąc po szlakach trzeba jednak bardzo uważać - na rozległych łąkach lub w gęstych chaszczach łatwo zgubić znaki, tym bardziej, że nie są malowane zbyt gęsto.

Kamienna baba Bug pod Neplami Widok Bugu z Łysej Góry

CIEKAWE MIEJSCA

Dżungla

NOCLEGI

Wzdłuż granicy białoruskiej jedyne legalne miejsca noclegowe stanowią: schronisko i wiata w Neplach oraz kwatery w Janowie. Noclegi na nadrzecznych łąkach lepiej uzgadniać ze Strażą Graniczną. W połowie Parku granica państwa oddala się od Bugu i wtedy życie wraca na prawy brzeg rzeki. Pojawiają się pola biwakowe i ośrodki wczasowe (najwięcej jest ich w Serpelicach i Mierzwicach).

Gęstwina robi się coraz większa - już nie widać nawet zwierzęcych ścieżek. Zaczynamy tęsknie myśleć o szlaku zgubionym gdzieś godzinę temu. A wszystko jest tym bardziej deprymujące, że zza rzeki słychać muzykę - w mieście trwa festyn.
Kiedy wreszcie pokonaliśmy ostatni dół wypełniony błotem i wyszliśmy z gęstwiny na drogę obok promu - przewoźnik zapytał zdziwiony: "To nie lepiej było drogą?"

Cerkiew w Mielniku Ruiny kościoła w Mielniku

Powyższy tekst ukazał się z pewnymi przeróbkami w "Survivalu" - nr 3/2005

do góry strony

survival_zielona_kuchnia