strona główna survival patenty rośliny jadalne i użytkowe, galeria tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki nowości zrób to sam filmy i programy, aktualnie w TV sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć? jedzenie o autorze umiejętności podstawowe i zaawansow. spis treści, słownik, szukaj
majl do Krisa

Wola przetrwania jest w survivalu najważniejsza ale trzeba umieć o niej pisać. Dlatego poprosiłem Krzysztofa Kwiatkowskiego żeby o tym napisał. Oto jego odpowiedź (umieszczona też na jego stronie):


PYTANIA z 'KSIĘGI GOŚCI' [29.01.2004] Bogdan...
... którego znam wszakże (a survivalowa strona Bogdana to http://www.zielonakuchnia.prv.pl), zadał mi w Księdze Gości jako pracę domową następującą kwestię:

Piramida przetrwania to: wola przeżycia, wiedza, trening, sprzęt. W tej kolejności. Wielu doradza w sprawach sprzętu, mówi o treningu, pisze o tym co teoretycznie można zrobić. Ale bardzo niewielu pisze o woli przetrwania - rzeczy najważniejszej w survivalu.
Jak się tego nauczyć?.


Przepraszam wszystkich za pouczenia i za to, że mogą się obrazić. Jeśli się obrażą... to dobrze - znaczy, że jeszcze myślą... Ci zaś, których moje złośliwostki nie dotyczą - nie mają po co się obrażać.

CZĘŚĆ 1.

Jest dokładnie tak, jak piszesz, Bogdanie!

Większość młodych - i naiwnych - adeptów survivalu, jakich poznałem, przejawia skłonność do odczytywania wszystkiego w odwrotnej kolejności. Najważniejszy zatem okazuje się tu sprzęt: "Jak masz super-nóż, to jesteś super-survivalowiec!" Tu jednym tchem należałoby wymienić jeszcze namioty, plecaki, buty, polary, goretexy i GPS-y.

Absolutnie nie stronię od techniki i nowoczesności. Jestem jednak zwolennikiem wczuwania się w prawa natury i respektowania właśnie ich. Najzwyczajniej uważam, że golutki survivalowiec nie posiadający przy sobie nowoczesnego sprzętu rozplaśnie się spadając z Giewontu w identyczny sposób, jak wtedy, gdy będzie odziany w najdroższą kurtkę,oddychający i termoaktywny strój, wybajerowane buty, a w ręku będzie dzierżył najnowszy moder Garmina.

Survivalowcy militarni są już rozsądniejsi i zauważają, jak ogromną rolę odgrywa trening. Trening oznacza ni mniej ni więcej przygotowanie swego organizmu do pokonywania wszelkich oporów materii. Nacisk kładziony jest na wszechstronne przygotowanie: siłę, wytrzymałość, szybkość, odporność na zimno i gorąco, na bezsenność i znój...

Trening jest ważną rzeczą. Tak uważam. Każdy człowiek powinien poruszać się wystarczająco sprawnie, by można było powiedzieć, że będzie żył długo i zdrowo. Czasem patrzę na moich równolatków i nie mogę się nadziwić, że jestem w tym samym wieku - toż oni to istni emeryci! Pewnie to odziedziczyłem - mój ojciec ma wciąż młodzieńczy umysł i gdyby nie 88 lat na karku, razem ze mną wchodziłby na drzewa.

Survivalowcy lubiący sprzęt i poświęcający mnóstwo czasu na trening uważają, że ich wiedza na temat każdego rodzaju broni nobilituje ich. Jeśli do tego dojdzie znajomość maskowania, skradania się, tropienia, tworzenia zasadzek, brania do niewoli i wyswobadzania się z niej, to już survival pełną gębą!

Wiedza wiedzy nie równa. Tak zwana wiedza naturalna (o roślinach, o zmianach pogody, o truciznach, o maszynach prostych...) jest wiedzą niezgłębioną. Wiedza o ratowaniu czyjegoś życia jest wiedzą trudną. Wiedza psychologiczna jest wiedzą skomplikowaną. Wydaje się łatwiejsze zaimponować recytowaniem wszystkich właściwości półautomatycznego karabinka M16. Zresztą zawsze tak było, że erudycją maskowało się brak pogłębionej wiedzy.

Wola przeżycia nie bywa w ogóle brana pod uwagę. Jest to coś, co jakby zaśmieca nasz cudowny zbiór sprzętów bajernych, treningów specjalnych i wiedzy tajemnej.
Wola przeżycia wydaje się czymś prostym. "Przecież chcę żyć, prawda? Więc o co chodzi?!"

Wola przeżycia jest tylko cząstką woli życia. Wola życia zaś... stanowi drobinę zawartą w zupełnie innej woli. Niech przemówią fakty: w katastrofach i w zdarzeniach nagłych - młodzi i wytrenowani ludzie giną wcześniej i łatwiej, niż staruszkowie bez formy fizycznej... Gdzie zawarte jest zagrożenie? We wszystkim, co zagraża naszemu ciału i... działaniu. Uszkodzenie ciała może oznaczać śmierć. Zaprzestanie działania - też. Ciało znajduje dla siebie mnóstwo osłon: jest to sprzęt (w tym odzież ochronna) i wytrenowanie. Działanie uzależnione jest od wiedzy. Sama wiedza nie jest jednak napędem działania. Utrata zmysłów, szaleństwo, panika, lęk przed śmiercią i niebezpieczeństwem skutecznie mogą sparaliżować sensowne działanie. Widoczne jest to właśnie wśród samobójców. Widoczne jest to wśród wszystkich, którzy zwątpili w nadejście pomocy. Widoczne wśród tych, którzy nie widzą sensu... i wśród tych, którzy mówią "Wszystko mi jedno...", ale... także wśród tych, którzy nie zauważają znaczenia WSPÓLNEGO DZIAŁANIA w sytuacji ekstremalnej.
Oni bardzo szybko odchodzą...

Ci wszyscy, którzy nauczają survivalu opowiadając tylko o tym, jaki nóż jest najlepszy, że trzeba się w błocie czołgać, czołgać, czołgać, i jak rozbić namiot; którzy tylko każą zapamiętać proste formuły i niczego nie wyjaśniają - są tylko erudytami. Nie znają życia. Ani jego wartości.


Dalszy ciąg wciąż nie nastąpił. Więc nie oglądając się na Krisa, sięgnąłem do materiałów i opracowałem własne podstawy psychologii survivalowej.

Na początek strony

survival_zielona_kuchnia