strona główna
survival
patenty
rośliny jadalne i użytkowe, galeria
tereny wypadowe, wyprawy
książki, linki
nowości
zrób to sam
filmy i programy, aktualnie w TV
sprzęt: pełny i minimalny
jak zacząć?
jedzenie
o autorze
umiejętności podstawowe i zaawansow.
spis treści, słownik, szukaj

JEDNODNIOWA WYCIECZKA SURVIVALOWA

11.11.2010 by Michał W.

Wypad odbył się 11 listopada 2010 do pobliskiego lasu w dwuosobowym składzie. Cały sprzęt jakim dysponowaliśmy to: 2 noże, siekierka, apteczka, 2 zestawy przetrwania, 2 latarki, kompas, ostrzałka do noży, krzesiwo, zapałki. Do jedzenia mieliśmy: 3 kokosy, 1 bułkę, 1 GreenUp (200ml), 2l wody, garść makaronu, 5g miodu, herbata, 20g cukru, 3g soli. I to wszystko.

Wypad rozpoczął się o godzinie 8:20 z Tychów. Po około 50 minutach zatrzymaliśmy się na postoju przy starym szałasie (zbudowanym przez nas tydzień temu). Tam zbudowaliśmy prowizoryczny mostek przez rzeczkę lecz okazał się całkowitym niewypałem.

O godzinie 9:40 wyruszyliśmy do punktu docelowego który znajdował się niedaleko torfowiska. Po 1:30 marszu zatrzymaliśmy się na chwilę żeby odpocząć i po 3 minutach ruszyliśmy w drogę żeby znaleźć odpowiednie miejsce na szałas. Chcieliśmy uzyskać bardziej ekstremalne warunki więc zatrzymaliśmy się na podmokłych terenach gdzie trudno było o suche drewno na ognisko, drzewka na szałas czy choćby coś na pokrycie dachu. O godzinie 11:40 po zbadaniu terenu zaczęliśmy budowę typowego jednospadowego szałasu którego niestety nie udało nam się pokryć niczym co by chroniło przed deszczem, a na nasze "szczęście" zaczęło kropić. Ze względu na obowiązujące przepisy i zdrowy rozsądek postanowiłem zabezpieczyć teren na ognisko. Ułożyłem platformę z patyków opartą na dwóch większych kłodach z lekkim spadem, a na patyki położyłem ok. 5cm warstwę błota. Przed platformą warto ułożyć z błota ok. 10 cm wał. Żeby podpałka nie zamokła na błoto ułożyłem kilka suchych patyczków (do podpalenia wystarczyło krzesiwo i wata). Ognisko paliło się wspaniale o ile nie zapomnieliśmy dołożyć patyków lub były za mokre.

Gdy ognisko już się paliło postanowiliśmy przyrządzić coś do zjedzenia. Jako pierwsze danie był gotowany makaron z miodem i bułka upieczona w folii aluminiowej, a na drugie pieczony kokos i herbatka (tym razem zwykła, a nie ze świerka choć polecam). Na koniec teren naszego obozu był rozdeptany tak że przypominał jedno wielkie bagno ale i tak było przytulnie. Dzięki naszej lokalizacji wody do zagaszenia ogniska nie brakowało. Po około 2-3 godzinach marszu z ok. 30 minutową przerwą byliśmy w drodze powrotnej. Wypad zakończył się o. godzinie 17:10, było już ciemno.

Uważam że wypad był bardzo udany. Może się komuś wydawać że nie jest to wielki wyczyn iść na 9 godzin do lasu z takim wyposażeniem ale jak na nasze doświadczenie terenowe i wiek to i tak nieźle. Mogę spokojnie stwierdzić że do uprawiania survival’u nie są potrzebne drogie gadżety, egzotyczne miejsca czy głodówka przez tydzień w polskim jesiennym lesie. Lecz nie twierdzę że nie wybierzemy się kiedyś na noc do lasu ale z tym jest trochę załatwiania. Mimo wszystko polecam ruszyć się z domu do lasu choćby na 3 godzinki. Jeżeli chodzi o wypady to dla mnie podstawą jest: dobry składany nóż, manierka US 1QT + kubek oraz krzesiwo. Ogółem rzecz biorąc taki zestaw Bear’ a Grylls’a. Jak dla mnie jest to idealny przykład jednego z pierwszych wypadów do lasu.